---
Donald Trump w ciągu jednego dnia w Davos przeszedł od gróźb do deklaracji porozumienia. Po spotkaniu z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte ogłosił, że wypracowano ramy długoterminowej umowy w sprawie Grenlandii. Cła, które miały wejść w życie 1 lutego wobec ośmiu krajów europejskich, zostały odwołane. Użycie siły wykluczył już rano podczas przemówienia na forum.
Według Trumpa umowa zadowala wszystkich i dotyczy bezpieczeństwa oraz dostępu do surowców krytycznych w Arktyce. Ma blokować ambicje Rosji i Chin w regionie. Rutte potwierdził w wywiadzie dla Fox News, że kwestia przynależności Grenlandii do Danii nie była omawiana. Rzecznik NATO zapowiedział negocjacje między Kopenhagą, Nuuk i Waszyngtonem, choć nie podano daty ani miejsca.
Rynki zareagowały entuzjastycznie. Indeks S&P 500 zanotował największy dzienny wzrost od dwóch miesięcy. Dzień wcześniej te same rynki przeżyły najostrzejszą wyprzedaż od trzech miesięcy po agresywnych komentarzach Trumpa. Dania podkreśla, że kluczowe pozostaje poszanowanie suwerenności królestwa i prawa Grenlandczyków do samostanowienia. Władimir Putin skomentował lakonicznie: co dzieje się na Grenlandii, nie ma dla nas żadnego znaczenia.
---
Dzień wcześniej, na kolacji otwierającej forum, doszło do incydentu dyplomatycznego. Prezes Europejskiego Banku Centralnego Christine Lagarde (czyt. Kristin Lagard) wyszła z sali podczas przemówienia amerykańskiego sekretarza handlu Howarda Lutnicka (czyt. Hauard Latnik). Powodem była ostra krytyka Europy, która wywołała okrzyki sprzeciwu wśród gości.
Kolację organizował Larry Fink (czyt. Leri Fink), szef BlackRock i współprzewodniczący forum. Zaproszono kilkuset najważniejszych uczestników, w tym głowy państw i liderów biznesu. Gdy goście zaczęli wychodzić, gospodarz przerwał wydarzenie przed deserem. Ani EBC, ani amerykański resort handlu nie skomentowały zajścia.
Incydent pokazuje narastające napięcie w relacjach transatlantyckich. Groźby Trumpa wobec Grenlandii i zapowiedzi ceł na europejskie towary stawiają sojuszników NATO w trudnej sytuacji.
---
Sąd Najwyższy USA sygnalizuje, że nie pozwoli prezydentowi swobodnie zwalniać członków zarządu Rezerwy Federalnej. W środę sędziowie, zarówno konserwatywni, jak i liberalni, sceptycznie przyjęli argumenty administracji Trumpa w sprawie gubernator Lisy Cook. Chodzi o pierwszą w historii próbę usunięcia urzędnika Fed przez prezydenta.
Trump chce zwolnić Cook, powołując się na rzekome oszustwo hipoteczne sprzed lat. Ona sama nazywa zarzuty pretekstem do przejęcia kontroli nad polityką monetarną. Sędzia Brett Kavanaugh (czyt. Bret Kawano) stwierdził wprost: stanowisko administracji osłabiłoby, jeśli nie zniszczyło, niezależność Rezerwy Federalnej.
Sędzia Amy Coney Barrett (czyt. Ejmi Kouni Baret) pytała o ekonomiczne konsekwencje. Eksperci ostrzegają w dokumentach sądowych, że zwolnienie Cook może wywołać recesję. Wyrok zapadnie do końca czerwca. Tymczasem administracja wszczęła też śledztwo karne przeciwko szefowi Fed Jerome'owi Powellowi za jego zeznania w Kongresie.
---
Hiszpania przeżywa najtragiczniejszy tydzień w historii swojej kolei. W ciągu 48 godzin doszło do trzech wykolejeń, zginęły 43 osoby, w tym dwóch maszynistów. Największa katastrofa wydarzyła się w niedzielę pod Adamuz w Andaluzji, gdzie zderzyły się dwa pociągi. To jedna z najgorszych katastrof kolejowych w Europie ostatnich dekad.
We wtorek pod Barceloną wykoleił się pociąg podmiejski po tym, jak mur oporowy runął na tory podczas ulewy. Zginął maszynista, cztery osoby są w stanie ciężkim. Tego samego dnia trzeci pociąg wypadł z szyn po uderzeniu w głaz, ale tym razem obeszło się bez ofiar. Związek maszynistów SEMAF ogłosił trzydniowy strajk na 9-11 lutego.
Minister transportu Oscar Puente wyklucza błąd ludzki jako przyczynę katastrofy pod Adamuz, ale przyznaje, że ustalenie przyczyn technicznych jest skomplikowane. Związkowcy ujawnili, że już w sierpniu ostrzegali o złym stanie torów na liniach szybkich. Połączenie Madryt-Andaluzja pozostaje zawieszone do 2 lutego.
---
Jeff Bezos ogłosił plany budowy gigantycznej konstelacji satelitów. Jego firma Blue Origin chce umieścić na orbicie ponad 5400 aparatów tworzących sieć komunikacyjną TeraWave. Start rozmieszczania zaplanowano na ostatni kwartał 2027 roku. To bezpośrednie wyzwanie dla Starlinka Elona Muska.
TeraWave ma oferować prędkość transmisji do 6 terabitów na sekundę w dowolnym miejscu na Ziemi. To parametry niedostępne dla zwykłych konsumentów, ale kluczowe dla centrów danych, rządów i dużych korporacji. Blue Origin zakłada obsługę maksymalnie 100 tysięcy klientów biznesowych, nie indywidualnych użytkowników.
Ogłoszenie zbiega się z wyścigiem o budowę kosmicznych centrów danych dla sztucznej inteligencji. Musk ma już około 10 tysięcy satelitów Starlink i ponad 6 milionów klientów w 140 krajach. Bezos prowadzi też oddzielny projekt Leo przy Amazonie z 3200 satelitami dla konsumentów. Chiny również intensywnie rozwijają własne konstelacje, budując wielorazowe rakiety według modelu SpaceX.
---