---
Trwa blokada cieśniny Ormuz, przez którą przepływa około jednej piątej światowych dostaw ropy. Skutki są odczuwalne również w Polsce – ceny diesla na stacjach przekroczyły siedem złotych pięćdziesiąt, benzyna kosztuje powyżej sześciu złotych pięćdziesiąt, a ropa w momencie największej paniki sięgała 119 dolarów za baryłkę. Obecnie jej cena oscyluje wokół stu dolarów.
Międzynarodowa Agencja Energetyczna zarządziła uwolnienie czterystu milionów baryłek ropy i paliw z zapasów interwencyjnych, co powinno pokryć deficyt na kilka tygodni. Minister energii Miłosz Motyka zapowiedział, że jeśli sytuacja się nie ustabilizuje, rząd może zdecydować się na obniżkę VAT na paliwa, co obniżyłoby cenę diesla o mniej więcej złotówkę na litrze.
Na kryzysie korzysta Rosja – ceny jej ropy również wzrosły, a Amerykanie tymczasowo zdjęli z niej sankcje, żeby pomóc zbilansować globalny rynek. Według ekspertów, jeśli cieśnina nie zostanie odblokowana w ciągu kilku tygodni, kryzys energetyczny na świecie znacząco się pogłębi, a konsekwencje odczuje każdy kierowca i każde gospodarstwo domowe.
---
Blokada cieśniny Ormuz uderzyła nie tylko w rynek paliw, ale też w oczekiwania dotyczące polityki pieniężnej na całym świecie. Rynki finansowe są już przekonane, że kryzys przełoży się na wzrost inflacji, a tym samym można zapomnieć o scenariuszach szybkich obniżek stóp procentowych. W Stanach Zjednoczonych kontrakty terminowe wskazują na możliwość pierwszej obniżki najwcześniej w grudniu.
W strefie euro rynek zaczął wyceniać podwyżki stóp zamiast obniżek. W Polsce wcześniejsze oczekiwania dotyczące cięć również zniknęły. Do nowej sytuacji dostosowuje się rynek obligacji – ich rentowność rośnie, co oznacza wyższy rynkowy koszt pieniądza. Polskie obligacje dziesięcioletnie osiągnęły poziom pięć i siedem dziesiątych procent, najwyższy od roku.
Podobnie wygląda sytuacja na największych rynkach długu – brytyjskie obligacje dotarły do czterech i ośmiu dziesiątych procent, niemieckie do niemal trzech procent, czyli poziomu najwyższego od 2023 roku. Jeśli ta sytuacja potrwa dłużej, wyższe stopy zaczną hamować wzrost gospodarczy, a światowa gospodarka będzie się stopniowo zbliżać do scenariusza stagflacji – czyli połączenia słabszego wzrostu z wyższą inflacją.
---
Prezydent Nawrocki nie podpisze ustawy ułatwiającej rządowi korzystanie z unijnych funduszy SAFE. Ustawa w Banku Gospodarstwa Krajowego zakładała specjalny instrument finansowy, na który miały trafiać pieniądze z Brukseli na naszą obronność.
Jako alternatywę prezydent wraz z prezesem NBP proponowali sfinansowanie zbrojeń ze sprzedaży części złota z rezerw banku centralnego. Te pieniądze byłyby jednak dostępne dopiero w połowie 2027 roku, a rząd odrzucił tę propozycję również dlatego, że przekazywała ona kontrolę nad wydatkami na zbrojenia urzędnikom prezydenta, blokując decyzje rządu.
Bez zawetowanej ustawy Polska nadal będzie mogła skorzystać z unijnej pożyczki, co rząd zamierza zrobić, ale brakuje jasnych zasad zarządzania tymi pieniędzmi.
---
Orlen dogonił i wyprzedził rosyjski Gazprom pod względem wartości rynkowej. Po środowej sesji giełdowej, na której akcje polskiej spółki wzrosły o pięć i sześć dziesiątych procent, jej wycena sięgnęła prawie stu pięćdziesięciu miliardów złotych, czyli ponad czterdziestu miliardów dolarów. Gazprom był wart niespełna trzydzieści dziewięć miliardów.
To osiągnięcie czysto symboliczne, ale historia za nim stojąca jest wymowna. Jeszcze w 2011 roku Gazprom – powstały z przekształcenia radzieckiego ministerstwa – był wart blisko dwieście miliardów dolarów, podczas gdy Orlen zaledwie cztery i pół miliarda, ponad czterdzieści razy mniej. Potem sankcje, utrata rynku europejskiego i spadek cen gazu trwale obniżyły wartość rosyjskiego giganta.
Orlen tymczasem systematycznie się rozbudowywał – od rafinerii w Płocku, przez przejęcia Lotosu, PGNiG i Energii, po własne złoża w Norwegii i rafinerie w Czechach i na Litwie. Od końca 2024 roku jego akcje podrożały o ponad sto osiemdziesiąt procent, napędzane hossą na giełdzie warszawskiej i zamieszaniem na światowych rynkach paliwowych.
---
Pojawiły się nowe szczegóły dotyczące Osobistych Kont Inwestycyjnych, czyli OKI – instrumentu, który ma zwalniać z podatku zyski z inwestycji kapitałowych do limitu stu tysięcy złotych. Po konsultacjach do projektu wprowadzono między innymi tak zwaną umowę parasolową, pozwalającą objąć jedną umową kilka produktów finansowych, na przykład rachunek maklerski i lokatę bankową.
Ustawa ma też zawierać mechanizm indeksacji progu zwolnienia podatkowego, który będzie rósł z roku na rok. Rozszerzono katalog podmiotów mogących oferować konta OKI oraz zmieniono listę dostępnych instrumentów – dodano akcje z ofert publicznych, czyli sprzed debiutu giełdowego, a wyłączono instrumenty pochodne, takie jak kontrakty terminowe czy opcje.
Wcześniej zapowiadano wejście ustawy w życie od lipca, ale resort finansów przyznał, że harmonogram dostosowano do uwag instytucji finansowych. Sugeruje to opóźnienie na życzenie banków, biur maklerskich i towarzystw funduszy inwestycyjnych, które potrzebują czasu na przygotowanie swoich systemów do obsługi nowego produktu.
---