---
Amerykanie rozważają wysłanie tysięcy żołnierzy na Bliski Wschód — w tym na irańskie terytorium. Jak podaje Reuters, wśród opcji jest desant na wyspę Kharg, przez którą przechodzi dziewięćdziesiąt procent irańskiego eksportu ropy. Druga opcja to zabezpieczenie siłami lądowymi Cieśniny Hormuz. Biały Dom oficjalnie zaprzecza, że decyzja już zapadła, ale przyznaje, że prezydent „trzyma wszystkie opcje na stole".
Kampania powietrzna trwa od końca lutego. Amerykańskie i izraelskie siły przeprowadziły prawie 8000 uderzeń i zniszczyły lub uszkodziły ponad sto dwadzieścia irańskich okrętów. Trzynastu amerykańskich żołnierzy zginęło, około dwustu zostało rannych. Szefowa wywiadu zeznała przed Kongresem, że irański program wzbogacania uranu został zniszczony, a wejścia do podziemnych instalacji zabetonowane.
Wysłanie piechoty na teren Iranu byłoby ogromnym ryzykiem politycznym dla Trumpa, który wielokrotnie obiecywał, że nie wciągnie Ameryki w żadne nowe wojny. Poparcie społeczne dla wojny jest niskie.
---
Europa jednoznacznie odmówiła udziału w wojnie z Iranem. Kanclerz Niemiec powiedział w Bundestagu, że Waszyngton nie konsultował się z sojusznikami i nie przedstawił przekonującego planu operacji. Jego minister obrony był jeszcze bardziej bezpośredni — „to nie nasza wojna, nie my ją zaczęliśmy". Prezydent Francji Emmanuel Macron potwierdził — „nie jesteśmy stroną konfliktu".
Trump nazwał odmowę Europejczyków „bardzo głupim błędem". Szczególnie ostro zaatakował brytyjskiego premiera, stwierdzając, że „nie jest żadnym Winstonem Churchillem". Ale Starmer ma za sobą opinię publiczną — sondaż YouGov pokazuje, że Brytyjczycy sprzeciwiają się wojnie w stosunku czterdzieści dziewięć do dwudziestu ośmiu procent. W Hiszpanii przeciwko jest sześćdziesiąt osiem procent ludzi, w Niemczech pięćdziesiąt osiem. Nawet skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec skrytykowała Trumpa.
Francja buduje własną koalicję na rzecz otwarcia Cieśniny Hormuz — ale bez udziału Stanów Zjednoczonych. Paryż konsultuje się z krajami europejskimi, azjatyckimi, w tym z Indiami, oraz z państwami Zatoki Perskiej. Plan zakłada eskorty wojenne dla tankowców, gdy sytuacja się ustabilizuje. Szefowa unijnej dyplomacji powiedziała Reutersowi, że Europa nauczyła się zarządzać nieprzewidywalnością Trumpa — „spodziewamy się niespodziewanego i trzymamy lód na głowie".
---
Negocjacje pokojowe między Stanami Zjednoczonymi, Rosją i Ukrainą zostały wstrzymane. Rzecznik Kremla potwierdził dziennikowi Izwiestia, że trójstronna grupa negocjacyjna jest „na pauzie". Powodem jest wojna w Iranie, która zdominowała uwagę Waszyngtonu. Moskwa liczy, że przedłużający się konflikt na Bliskim Wschodzie skłoni Kijów do ustępstw.
Jednocześnie w Brukseli rozpoczyna się szczyt Unii Europejskiej, na którym liderzy mają wywrzeć presję na premiera Węgier Viktora Orbána. Orbán od tygodni blokuje wypłatę 90 mld kredytu dla Ukrainy, uzgodnionego przez wszystkich dwudziestu siedmiu przywódców w grudniu. Pretekstem jest spór o rurociąg Drużba, uszkodzony przez rosyjski atak w styczniu. „Brak dostaw ropy — brak pieniędzy. To proste" — napisał Orbán na platformie X.
Sytuacja jest krytyczna — Kijów może w ciągu tygodni zostać bez pieniędzy na dalsze funkcjonowanie. Prezydent Zełenski zgodził się naprawić rurociąg z pomocą techniczną i finansową Unii, co zdaniem dyplomatów pozbawia Orbána argumentów.
---
Trump grozi Kubie. Najpierw powiedział, że może mieć „zaszczyt przejęcia Kuby", potem dodał, że może to być „przyjazne przejęcie — a może nie przyjazne". Jednocześnie administracja USA prowadzi rozmowy dyplomatyczne z Hawaną. Kontekst jest nowy — Stany Zjednoczone nałożyły na Kubę blokadę paliwową po schwytaniu wenezuelskiego prezydenta Nicolása Maduro, który był największym sponsorem wyspy.
Na ulicach Hawany ludzie reagują mieszanką nadziei i sceptycyzmu. Jak podaje Reuters, część Kubańczyków liczy na dialog, ale nie ufa Trumpowi. „Chciałabym, żeby Trump zrozumiał — niech da nam spokój" — powiedziała pięćdziesięcioletnia pracownica państwowa. 26-letni Amed przyznał, że rozmowy z Trumpem brzmią zachęcająco, ale — jak powiedział — nie ufa mu jako człowiekowi.
Kuba jest w kryzysie. Seria awarii sieci energetycznej pogrąża kraj w ciemnościach. Kubańska telewizja nadaje codziennie reportaże o szkoleniach cywilów do obrony wyspy — to element strategii „wojny całego narodu". Ale mieszkańcy mówią wprost — nie są gotowi na wojnę. Od lat sześćdziesiątych Waszyngton utrzymuje wobec Kuby najdłuższe i najsurowsze sankcje na świecie. Blokada paliwowa je tylko pogłębia.
---
Josh D'Amaro oficjalnie przejął stanowisko dyrektora generalnego Walta Disneya. 48-letni manager zbudował karierę na zarządzaniu parkami rozrywki. Odpowiadają za 57% ubiegłorocznego zysku firmy. Teraz musi zmierzyć się z wyzwaniami, które wykraczają daleko poza karuzele i zamki.
Disney odziedziczył po odchodzącym Bobie AJ-gerze. Firmę ma ustabilizowaną, ale wciąż z problemami. Telewizja traci widzów, marki Marvel i Star Wars mniej porywają publiczność w kinach, a konkurencja z YouTube'em i TikTokiem zmienia reguły gry. Do tego dochodzi era sztucznej inteligencji — Disney zawarł już umowę z OpenAI — i realne zagrożenia dla turystyki związane z wojną na Bliskim Wschodzie i rosnącymi cenami ropy.
Inwestorzy czekają na konkretną strategię. Wartość giełdowa Disneya pozostaje poniżej dwuletniej mediany, a całkowity zwrot z zainwestowanego kapitału za kadencji Igera wyniósł jedenaście procent — wobec siedemdziesięciu siedmiu procent dla indeksu S&P 500. Analityczka Bank of America postawiła pytanie wprost — czy D'Amaro ma plan i czy potrafi go szybko przedstawić. Bob Iger pozostanie w radzie nadzorczej do końca roku, kiedy planuje przejść na emeryturę — po raz drugi.
---