---
Ekonomiczno - politycznym wydarzeniem tygodnia było ogłoszenie zawieszenia broni pomiędzy USA a Iranem. To miało oznaczać odblokowanie cieśniny Ormuz. Na giełdach zapanowała krótka euforia – nowe rekordy padły między innymi w Warszawie. Szybko jednak okazało się, że cieśnina pozostaje faktycznie zablokowana. Iran opublikował wprawdzie mapę z korytarzami dla statków, ale na razie korzystają z nich głównie jednostki irańskie. Około ośmiumset statków wciąż tkwi uwięzionych w Zatoce Perskiej.
Międzynarodowa Organizacja Morska uznała, że pobieranie opłat za przejście przez cieśninę Ormuz byłoby niebezpiecznym precedensem i jest nie do zaakceptowania. Prezydent Trump ostrzegł Iran, żeby nie pobierał opłat – choć kilkadziesiąt godzin wcześniej sam proponował, żeby zajmowała się tym wspólna irańsko-amerykańska spółka. Do tego Iran zapowiedział, że zamierza przepuszczać przez cieśninę nie więcej niż piętnaście statków dziennie. Przed wojną płynęło tamtędy ponad sto jednostek dziennie.
Cena ropy Brent utrzymuje się w okolicach stu dolarów za baryłkę. Goldman Sachs prognozuje, że jeśli cieśnina pozostanie zamknięta jeszcze przez miesiąc, średnia cena w drugiej połowie roku przekroczy sto dolarów. Scenariusz bazowy banku zakłada jednak stopniowy wzrost ruchu i spadek cen w okolice osiemdziesięciu dolarów za baryłkę. Na razie sytuacja pozostaje w zawieszeniu – dosłownie i w przenośni.
---
Rada Polityki Pieniężnej pozostawiła stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Zgodnie z oczekiwaniami. Główna stopa wynosi nadal trzy i siedemdziesiąt pięć setnych procent. W komunikacie Rada napisała, że dalsze decyzje będą zależne od napływających informacji dotyczących perspektyw inflacji i aktywności gospodarczej, a te pozostają pod wpływem zmian cen surowców i sytuacji geopolitycznej.
Prezes NBP powiedział, że nie przewiduje w najbliższym czasie żadnych zmian poziomu stóp. Obecny szok – jak ocenił – nieco podwyższy inflację, ale może też ograniczyć wzrost gospodarczy, co z kolei presję inflacyjną zmniejszy. Najlepiej więc powstrzymać się od jakichkolwiek ruchów. Prezes zaznaczył jednocześnie, że ryzyko powtórki tak silnego wzrostu inflacji jak w trakcie kryzysu energetycznego wywołanego rosyjską agresją jest obecnie bardzo ograniczone.
Spora część ekonomistów uważa teraz, że stopy procentowe w Polsce mogą się nie zmienić do końca roku. To istotna zmiana nastrojów – jeszcze niedawno rynki spodziewały się przynajmniej jednej lub dwóch obniżek. Wojna z Iranem i skok cen paliw skutecznie ten scenariusz przekreśliły, a dla milionów Polaków spłacających kredyty oznacza to jedno: raty pozostaną na obecnym poziomie jeszcze przez wiele miesięcy.
---
Wiele wskazuje na to, że wojna z Iranem zamiast wystraszyć potencjalnych kupców mieszkań – zmotywowała ich do działania. Według Biura Informacji Kredytowej w marcu wnioski o kredyty mieszkaniowe złożyło ponad sześćdziesiąt trzy tysiące osób. To najwyższy wynik od dwa tysiące ósmego roku. W ciągu ostatnich pięciu lat nie było ani jednego miesiąca z liczbą wniosków przekraczającą pięćdziesiąt tysięcy.
Jednocześnie średnia wartość wniosku o kredyt pierwszy raz w historii przekroczyła pół miliona złotych - pięćset sześć tysięcy. Mnożąc liczbę wniosków przez ich średnią wartość, otrzymujemy popyt na kredyty mieszkaniowe przekraczający trzydzieści dwa miliardy złotych – o kilkadziesiąt procent więcej niż w jakimkolwiek miesiącu ostatnich pięciu lat.
Mechanizm jest dość prosty. Wcześniej wielu potencjalnych kredytobiorców spodziewało się jeszcze jednej lub dwóch obniżek stóp i czekało na tańsze kredyty. Wojna z Iranem, wywołując wzrost cen paliw i inflacji, ten scenariusz przekreśliła. Obniżki stóp przestały być realne, a niektórzy zaczęli się nawet obawiać podwyżek. Wniosek nasuwa się sam – skoro taniej już nie będzie, kredyt trzeba brać teraz.
---
Strach przed wyższą inflacją widać wyraźnie także na rynku obligacji detalicznych. Według danych Ministerstwa Finansów w marcu wyraźnie wzrósł popyt na obligacje czteroletnie i dziesięcioletnie, których oprocentowanie jest uzależnione od stopy inflacji. Znacząco rosło też zainteresowanie tak zwanymi rodzinnymi obligacjami detalicznymi, dostępnymi dla beneficjentów programu osiemset plus – w przypadku obligacji dwunastoletnich popyt w marcu był największy w historii.
Udział wszystkich obligacji z oprocentowaniem uzależnionym od inflacji w łącznej sprzedaży pierwszy raz od 2024 roku przekroczył trzydzieści procent. To wciąż mniej niż w szczycie inflacyjnym w 2022, kiedy sięgał nawet ponad siedemdziesiąt pięć procent, ale zmiana trendu jest jednoznaczna.
W ostatnich latach największym zainteresowaniem cieszyły się obligacje trzyletnie ze stałym oprocentowaniem. Ich popularność można było czytać jako brak obaw o inflację. Teraz uwaga inwestorów przenosi się w stronę obligacji antyinflacyjnych. Dla osób zakładających, że inflacja będzie rosła, to sposób na ochronę oszczędności.
---
Rosnące ceny paliw na razie nie hamują sprzedaży nowych samochodów. W marcu, według Instytutu Samar, w Polsce sprzedano blisko sześćdziesiąt cztery tysiące nowych aut osobowych – o ponad dwadzieścia procent więcej niż rok temu. Łącznie z autami dostawczymi o masie do trzech i pół tony rynek przekroczył siedemdziesiąt jeden tysięcy sztuk.
Interesujący jest powrót samochodów elektrycznych. Ich udział w sprzedaży w marcu wyniósł 5,3 procent, wobec 3,9 procent w lutym. W ubiegłym roku popyt na elektryki wspierały dopłaty w ramach programu NaszEauto– pod koniec roku ich udział przekraczał dziesięć procent. Po zakończeniu programu na początku tego roku popularność gwałtownie spadła, ale teraz znów rośnie, tym razem bez państwowego wsparcia.
Być może za wzrostem zainteresowania elektrykami stoją właśnie drożejące paliwa, które sprawiają, że auta na prąd stają się bardziej atrakcyjne pod względem kosztów eksploatacji. Trzy najlepiej sprzedające się marki w Polsce pozostają niezmienne – to Toyota, Skoda i Volkswagen. Najszybciej rośnie natomiast sprzedaż chińskiego MG, które awansowało już na jedenaste miejsce w rankingu – ze wzrostem o blisko trzydzieści sześć procent rok do roku.
---