Jarosław Kuźniar in Brief May 3, 2026

Co z polskim wzrostem w kolejnych latach?

  • Słaby przetarg obligacji
  • Macron chce rolować unijny dług
  • Paliwo lotnicze wraca do Europy

Więcej o wydarzeniu Golf & Charity: https://frm.org.pl/golfandcharity/

---

Ministerstwo Finansów zakłada, że polska gospodarka urośnie w tym roku realnie o trzy i sześć dziesiątych procent. Tyle samo było przed rokiem. W 2027 dynamika PKB ma spaść do trzech i jednej dziesiątej procent, a potem stopniowo obniżać się do dwóch i dwóch dziesiątych procent w roku dwa tysiące trzydziestym. 

Prognoza to konieczne założenie, które jest podstawą do prac nad budżetem na przyszły rok i jednocześnie elementem rozliczenia Polski z zaleceń Unii Europejskiej w procedurze nadmiernego deficytu. Kluczowy w tym kontekście deficyt sektora finansów publicznych ma spaść z siedmiu i trzech dziesiątych procent PKB do sześciu i ośmiu dziesiątych procent PKB w dwa tysiące dwudziestym szóstym. To nadal bardzo wysoki poziom, ale rząd nie planuje większych podwyżek podatków ani cięć wydatków, by to zmienić. 

Ministerstwo zakłada średnioroczną inflację na poziomie 2,5 procent w dwa tysiące dwudziestym szóstym i dwudziestym siódmym roku. Te prognozy oparto jednak na założeniach dotyczących cen surowców i stawek VAT sprzed wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie. 

---

Minister finansów sprzedał na przetargu obligacje za dziewięć miliardów złotych, ale kolejny raz można uznać, że był to przetarg nie do końca udany. Początkowo planowano, że przyniesie on do dwunastu miliardów złotych wpływów, potem ze względu na sytuację na rynku kwotę tę urealniono do dziesięciu miliardów, jednak faktyczna sprzedaż okazała się jeszcze niższa. Był to efekt dość niskiego popytu na polskie obligacje.

Sytuacja pogorszyła się zasadniczo po ataku USA na Iran. Wcześniej na wszystkich tegorocznych przetargach popyt na polskie obligacje przekraczał piętnaście miliardów złotych, a na niektórych był nawet większy niż dwadzieścia miliardów. Zablokowanie cieśniny Ormuz, duży wzrost cen paliw, zagrożenie wzrostem inflacji i koniec prognoz o obniżkach stóp procentowych spowodowały, że obligacje skarbowe na całym świecie straciły nieco na wartości. Oferują one inwestorom stałe odsetki, które w obliczu potencjalnego zagrożenia inflacją stają się mniej atrakcyjne.

W efekcie Polska ma coraz większe zaległości, jeśli chodzi o pokrywanie potrzeb pożyczkowych, które w tym roku są nominalnie rekordowo wysokie i wyraźnie przekraczają sześćset miliardów złotych. Na koniec marca były one pokryte tylko w czterdziestu jeden procent - rok temu o tej porze było to już pięćdziesiąt sześć procent. 

---

Zamiast zastanawiać się, skąd wziąć pieniądze na spłatę obligacji wyemitowanych po pandemii, Unia Europejska powinna je po prostu zrolować, czyli spłacić z emisji kolejnych obligacji – twierdzi prezydent Francji. Słowa padły w ramach politycznej debaty dotyczącej kolejnej unijnej perspektywy budżetowej na lata dwa tysiące dwadzieścia osiem – dwa tysiące trzydzieści cztery. Według Macrona szybkie spłacanie tego długu nie miałoby sensu w sytuacji, w której na rynkach jest duży popyt na europejskie obligacje, a państwa unijne stoją przed koniecznością zwiększania wydatków na zbrojenia.

Przypomnijmy: Unia Europejska zaraz po pandemii zdecydowała się na pierwszą w swojej historii dużą emisję obligacji, za ponad osiemset miliardów euro. Pieniądze wypłacono w ramach krajowych programów KPO. Dług ten ma zostać spłacony w latach dwa tysiące dwadzieścia osiem – dwa tysiące pięćdziesiąt osiem. Według ostatnich danych z tego miesiąca obecne zadłużenie Unii wynikające z emisji obligacji wynosi 792 miliardy euro.

Bloomberg donosi, powołując się na anonimowe źródła w Brukseli, że Komisja Europejska przygotowuje analizy dotyczące takiego scenariusza. Decyzję musieliby podjąć unijni liderzy na jednym ze szczytów Rady Europejskiej. Polityczna zgoda na to, by ten dług utrzymywać i nim obracać, byłaby kolejnym przełomem w historii Wspólnoty. 

---

Cena ropy Brent skoczyła do czteroletniego maksimum – jak podaje Reuters, kontrakty terminowe wzrosły o trzy i sześć dziesiątych procent, do stu dwudziestu dwóch dolarów za baryłkę. Rynek obawia się, że konflikt z Iranem zdusi globalną podaż ropy na kolejne miesiące, co podbije inflację i zwiększy ryzyko spowolnienia w światowej gospodarce.

Wygląda jednak na to, że sytuacja z paliwem lotniczym w Europie się poprawiła. Szef Ryanair powiedział, że w ciągu ostatnich trzech tygodni dostawy paliwa lotniczego do Europy znacząco wzrosły, a deficyt powstały po zablokowaniu cieśniny Ormuz [Ormuz] został pokryty przez dostawy ze Stanów Zjednoczonych, Norwegii i północnej Afryki. 

Linie lotnicze i tak mogą jednak ponieść straty, bo widać spadek w rezerwacjach lotów na okres wakacyjny. Pasażerowie zrobili się bardziej ostrożni i czekają z zakupami biletów, niepewni, czy przewoźnicy nie wprowadzą cięć w siatce połączeń – takie ograniczenia ogłosiło już kilka firm, między innymi Lufthansa. W przypadku LOT siatka pozostanie bez zmian, a dostawy paliwa są realizowane normalnie. 

Na rynku ropy uwagę inwestorów zwraca też wyjście Zjednoczonych Emiratów Arabskich z OPEC kartelu producentów ropy. Ruch według analityków osłabi zdolność kartelu do kontrolowania cen, choć w tym roku nie zmieni jeszcze fundamentów rynku.

---

PKB Rosji spadł w pierwszym kwartale i był o trzy dziesiąte procent mniejszy niż rok wcześniej – podało ministerstwo gospodarki w Moskwie. To pierwszy spadek od 2023 roku. Ponoć za spadkiem stoi głównie mniejsza w styczniu i lutym liczba dni roboczych w kalendarzu.

Warto pamiętać, że Rosja podniosła od początku roku podatek VAT, więc być może gorszy początek roku był także z tym związany. Ponadto, podobnie jak w Polsce i innych krajach w Europie, istotnym czynnikiem negatywnym mogła być wyjątkowo mroźna zima w pierwszych dwóch miesiącach roku. Kolejne kwartały powinny być dla Rosji lepsze, ze względu na wyższe ceny ropy i gazu, jednak bank centralny prognozuje, że w całym roku tempo wzrostu PKB nie przekroczy jednego i pięciu dziesiątych procent.

Sbierbank, czyli największy bank w Rosji, obniżył właśnie swoją prognozę wzrostu do od pół do jednego procent. Według banku w kraju występuje znaczące spowolnienie konsumpcji prywatnej i stagnacja w sektorze budowlanym, jednak mimo to inflacja nie chce spadać i będzie w tym roku utrzymywać się powyżej sześciu procent. 

---