---
Robert Lewandowski pożegnał się z Barceloną. Spotkanie z Realem Betis było także pożegnaniem z kibicami na Spotify Camp Nou. Polak wyszedł na boisko z opaską kapitana, a trener Hansi Flick już przed meczem zapowiedział, że Lewandowski zasłużył na godne pożegnanie i zagra od pierwszej minuty. Barcelona wygrała trzy do jednego, choć bez bramki Roberta.
W osiemdziesiątej piątej minucie trener zdjął Roberta z boiska. Polak schodził przy owacji całego stadionu, koledzy z drużyny i piłkarze Betisu podchodzili, żeby go uściskać. Kamery uchwyciły wzruszonego napastnika ze łzami w oczach. Po końcowym gwizdku zawodnicy wzięli go na ręce i podrzucali, na murawie pojawiła się żona i córki Lewandowskiego, a prezydent klubu wręczył mu pamiątkowy prezent.
Lewandowski przyszedł do Barcelony z Bayernu Monachium w 2022 roku. W 191 meczach strzelił 119 goli, zdobył trzy tytuły mistrza Hiszpanii, w tym ten w obecnym sezonie, oraz Puchar Króla. Na Instagramie Lewandowski napisał, że odchodzi z poczuciem wykonanej misji - cztery sezony, trzy mistrzostwa. Katalonia, jak dodał, na zawsze pozostanie jego miejscem na ziemi. Robert ma 37 lat i piękną karierę. Ewentualny nowy klub jeszcze nie jest znany.
---
Iga Świątek odpadła w półfinale Italian Open. Polka przegrała z Eliną Switoliną cztery-sześć, sześć-dwa, dwa-sześć. Mecz kończył się grubo po północy, a w decydującym secie Świątek miała aż pięć szans na przełamanie - nie wykorzystała żadnej.
W pierwszej partii Polce brakowało cierpliwości w długich wymianach. Switolina doskonale się broniła, zrzucała presję na rywalkę, która próbowała grać coraz dokładniej i często trafiała w siatkę. Drugi set należał już do Świątek - przełamała Ukrainkę w pierwszym gemie, odskoczyła na pięć do jednego, wygrała sześć-dwa w czterdzieści minut. W trzeciej partii Switolina znów objęła prowadzenie dwa do zera i tej zaliczki nie oddała. Decydujący meczbol wykorzystała przy stanie pięć-dwa.
W finale Switolina pokonała Coco Gauff sześć-cztery, sześć-siedem, sześć-dwa, sięgając po pierwszy tytuł na mączce w sezonie. W drodze do tytułu pokonała trzy zawodniczki z czołowej czwórki rankingu: Rybakinę, Świątek i Gauff. Roland Garros rusza dwudziestego czwartego maja.
---
Jannik Sinner też wygrał Italian Open i jako drugi tenisista w historii skompletował wszystkich dziewięciu turniejów ATP Masters 1000. W finale pokonał Norwega Caspera Ruuda sześć-cztery, sześć-cztery. Przed nim Golden Masters zdobył tylko Novak Djoković. Włoch wygrywał Rzym za siódmym podejściem - rok wcześniej w finale lepszy był Carlos Alcaraz. Teraz CArlos leczy kontuzję.
To historyczny dzień - powiedział Sinner do śpiewających kibiców na Foro Italico. Wygraliśmy debla i singla, utrzymujemy tempo z zeszłego roku, gdy Jasmine Paolini zwyciężyła w obu konkurencjach.
Jak podaje Reuters, zwycięstwo wydłużyło passę Sinnera w turniejach Masters do trzydziestu czterech meczów z rzędu. Włoch wygrał w tym sezonie pięć imprez tej rangi - w Paryżu, Indian Wells, Miami, Monte Carlo, Madrycie i Rzymie. Trzy ostatnie tytuły zdobył na mączce, co czyni go jednym z głównych faworytów Roland Garros. Paryski Wielki Szlem to jedyny, którego Sinner dotąd nie wygrał.
---
Max Verstappen zadebiutował w wyścigu długodystansowym dwadzieścia cztery godziny na Nuer-burg-ringu i przez wiele godzin prowadził. Awaria wału napędowego pozbawiła go jendak zwycięstwa. Czterokrotny mistrz świata Formuły Jeden dzielił bolid Mercedesa AMG GT3 z Hiszpanem, Francuzem i Austriakiem. Trzy godziny i dwadzieścia minut przed metą ich samochód stracił prędkość i zjechał do boksu na długą naprawę.
Debiut Verstappena wywołał ogromne zainteresowanie. Jak podaje Reuters, weekendowe bilety wyprzedały się po raz pierwszy w historii imprezy, a tor odwiedziło rekordowych trzysta pięćdziesiąt dwa tysiące widzów. Wygrała inna załoga Mercedesa - Engel, Stolz, Schiller i Martin, którzy startowali z dwudziestego piątego pola.
Verstappen zapowiedział, że chętnie wróci na Nuerburgring, jeśli pozwoli na to kalendarz. W najbliższy weekend Holender jedzie w Grand Prix Kanady w Montrealu.
---
Striptizerki z Montrealu zapowiedziały strajk w weekend Grand Prix Kanady. Sex Work Autonomous Committee [Seks Łork Otonomus Komiti] ogłosił, że tancerki nie wyjdą do pracy dwudziestego trzeciego maja, w przeddzień wyścigu. Jak podaje Reuters, kobiety walczą o uznanie ich za pracowniczki klubów ze wszystkimi przysługującymi prawami. Obecnie traktowane są jak niezależne wykonawczynie, choć - jak zaznaczają - muszą podlegać kierownictwu lokali.
Główne żądanie strajkujących to zniesienie tak zwanej opłaty barowej, którą tancerki muszą uiszczać klubowi, żeby móc występować. Domagają się też bezpiecznych i higienicznych warunków pracy oraz końca dyskryminacji przy rekrutacji i układaniu grafików. W komunikacie organizacja porównała sytuację do niezależnego hydraulika - z tą różnicą, że hydraulik odpowiada tylko przed sobą, a striptizerka przed kierownictwem klubu, pod groźbą utraty pracy.
Termin strajku nie jest przypadkowy. Weekend Grand Prix Kanady to dla klubów ze striptizem najbardziej dochodowy okres w roku. To nasza szansa, żeby uderzyć tam, gdzie najbardziej boli - czytamy w komunikacie. Tancerki podkreślają, że choć właściciele lokali zarabiają wtedy najwięcej, one same pracują w gorszych warunkach niż przez resztę roku.
---