---
Na nowojorskim rynku Nasdaq zadebiutowały akcje SpaceX. Spółka Elona Muska sprzedała inwestorom ponad 555 milionów akcji po 135 dolarów za sztukę, co dało łącznie 85 mld dolarów wpływu. Na otwarciu notowań kurs był wyższy o ponad 20% niż w ofercie publicznej, a sama oferta okazała się największą w historii.
Poprzedni rekord należał do Saudi Aramco z dwa tysiące dziewiętnastego roku i wynosił dwadzieścia dziewięć miliarda dolarów — teraz został pobity z dużym zapasem. Popyt był znacznie większy niż sama oferta: tylko inwestorzy detaliczni, dla których zarezerwowano jedną piątą akcji, zapisali się na papiery warte ponad sto miliardów dolarów. Taki niezaspokojony popyt zwykle zapewnia udany debiut, bo inwestorzy dobierają akcje już na sesji, a windują je dodatkowo fundusze indeksowe, które przy tej skali spółki nie mogą jej pominąć.
Jest jednak i druga strona. Wycena SpaceX przekracza bilion siedemset miliardów dolarów, co wielu uznaje za bardzo wysoki poziom, a w modelu biznesowym spółki wciąż jest sporo znaków zapytania — po optymistycznym starcie kolejne dni wcale nie muszą przynosić wzrostów. W następnych miesiącach na amerykańskim rynku szykują się kolejne, możliwe że równie spektakularne oferty: zamiar wejścia na giełdę zapowiedziały już OpenAI, Anthropic oraz Perplexity.
---
Cena ropy Brent spadła poniżej dziewięćdziesięciu dolarów za baryłkę i jest najniżej od połowy kwietnia. Od początku maja surowiec potaniał o blisko trzydzieści procent. Spadkom sprzyja lepsza, niż się spodziewano, relacja popytu do podaży: Chiny mocno ograniczyły import, a jednocześnie coraz więcej sygnałów wskazuje, że blokada cieśniny Ormuz nie jest szczelna.
Przybywa przykładów supertankowców, które wcześniej były w Zatoce Perskiej, potem znikały z radarów, a teraz odnajdują się załadowane ropą już po drugiej stronie Ormuz — przepłynęły cieśninę z wyłączonymi ze względów bezpieczeństwa transponderami. Ostatnie przypadki dotyczą jednostek z ropą z Iraku. Po dłuższej przerwie sprzedaż wznowił też Kuwejt, oferując odbiorcom w Azji cztery miliony baryłek, co oznacza, że i ten surowiec jest już na statkach poza Zatoką.
Ruch w cieśninie wciąż jest znacznie mniejszy niż przed wojną z Iranem, ale rynek zakłada, że eksport z Zatoki Perskiej będzie dalej rósł, zmniejszając globalny deficyt. Dla Polski to istotne: minister energii Miłosz Motyka zapowiedział, że rząd analizuje stopniowe wyjście z programu CPK. Ceny paliw spadły na tyle, że nawet z akcyzą i VAT-em podniesionymi do pierwotnych poziomów byłyby dziś niższe niż w marcu — a program kosztuje budżet jeden miliard sześćset milionów złotych miesięcznie i powiększa deficyt.
---
Orlen w ciągu ostatniego tygodnia wyprzedził pod względem wyceny rynkowej dwa kolejne rosyjskie koncerny paliwowe — Łukoil i Novatek. Wartość Orlenu sięgnęła czterdziestu siedmiu miliardów dolarów; Łukoil jest o dwa miliardy mniejszy, a Novatek o ponad trzy. Kilka tygodni wcześniej polska spółka minęła w tej klasyfikacji Gazprom, wart trzydzieści siedem miliardów dolarów.
Do pokonania został już tylko największy rosyjski gracz, Rosnieft, wyceniany obecnie na pięćdziesiąt trzy i pół miliarda dolarów. Ta mijanka wynika z dwóch przeciwstawnych procesów: rosyjskie koncerny systematycznie tracą na wartości pod presją zachodnich sankcji, odcięcia od technologii i rynków zbytu, co tamtejsi miliarderzy nazywają „pułapką stagnacji". Orlen z kolei to dziś podmiot zupełnie innej skali niż kilka lat temu — po przejęciu Grupy Lotos i PGNiG stał się dużym koncernem multienergetycznym działającym w wielu krajach regionu.
Trzeba pamiętać, że porównania robione są w dolarach, więc końcowa pozycja w rankingu mocno zależy od bieżących kursów złotego i rubla. Symbolicznie doganianie rosyjskich firm pokazuje zmianę układu sił w energetyce Europy Środkowo-Wschodniej i sukces polityki uniezależniania się od rosyjskich wpływów. Gospodarczo jednak to przeciąganie liny niewiele zmienia — kapitalizacja giełdowa jest płynna, zmienia się niemal co chwilę i nie przekłada się wprost na zdolności operacyjne czy zyski koncernów.
---
Rząd zdecydował, że wynagrodzenia w sferze budżetowej urosną w przyszłym roku o trzy procent. O tyle samo wzrośnie płaca minimalna, a waloryzacja emerytur i rent ma wynieść co najmniej trzy i czterdzieści osiem setnych procent. To, czy to dużo, zależy od punktu odniesienia.
Z jednej strony prognoza inflacji na dwa tysiące dwudziesty siódmy rok to dwa i pół procent, więc płace i świadczenia urosną nie tylko nominalnie, ale i realnie. Z drugiej — rząd zakłada, że przeciętne wynagrodzenia w całej gospodarce wzrosną średnio o pięć i sześć dziesiątych procent, więc budżetówka, płaca minimalna oraz emerytury i renty będą rosły wolniej niż średnia. Rząd prognozuje też, że PKB urośnie realnie o trzy i jedną dziesiątą procent — wolniej niż w tym roku, w którym wzrost ma sięgnąć trzech i sześciu dziesiątych.
Te założenia są potrzebne, by zacząć konstruować przyszłoroczny budżet — na ich podstawie łatwiej oszacować wpływy z VAT-u oraz z PIT-u. Jeśli sytuacja się zmieni, we wrześniu, przy projekcie budżetu, prognozy będzie można skorygować. Rząd zadeklarował, że emerytury podniesie o owe trzy i czterdzieści osiem setnych procent nawet gdyby ustawowy wzór dawał mniej; gdyby dawał więcej — trzeba będzie dołożyć. W efekcie płaca minimalna w dwa tysiące dwudziestym siódmym roku ma wynieść cztery tysiące dziewięćset pięćdziesiąt złotych brutto.
---
Dług publiczny Polski przekroczył na koniec pierwszego kwartału sześćdziesiąt procent PKB to 61,5 %. Pierwszy raz w historii jesteśmy po niewłaściwej stronie tego ważnego i symbolicznego progu, wymienianego w polskich i unijnych przepisach. Na razie nic z tego nie wynika.
Chodzi bowiem o zadłużenie liczone metodologią unijną — przestajemy więc spełniać jedno z kryteriów wejścia do strefy euro, do której i tak na razie się nie wybieramy. Konstytucyjny zakaz przekraczania progu dotyczy z kolei długu liczonego metodą krajową, a ten, choć też rośnie, jest na znacznie niższym poziomie pięćdziesięciu i sześciu dziesiątych procent. Różnica między obiema metodami to już czterysta trzydzieści sześć miliardów złotych — głównie zadłużenie Funduszu Przeciwdziałania COVID-19 i Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, które są w BGK, poza budżetem.
Tempo przyrostu długu wciąż jest bardzo szybkie — w pierwszym kwartale zadłużenie wzrosło aż o sto dziewięć miliardów złotych, podczas gdy PKB urosło o mniej niż sześćdziesiąt. Łącznie dług publiczny to już dwa biliony czterysta czterdzieści miliardów złotych w ujęciu unijnym i dwa biliony jeden miliard w krajowym. Roczny PKB Polski to prawie 4 bln. Sam koszt obsługi długu, czyli zapłacone odsetki, wyniósł za ostatni rok ponad 80 mld złotych.
---