Jarosław Kuźniar in Brief June 21, 2026

Koniec taniego tankowania

  • Ropa tanieje, Ormuz znów otwarty 
  • Deficyt budżetu rośnie, wydatki w miejscu 
  • Chiny: pierwszy spadek sprzedaży od czasów pandemii

---

Rząd wycofuje się z programu CPN, dzięki któremu od kwietnia paliwa były tańsze. Kilka dni temu na swój wcześniejszy, normalny poziom wróciła akcyza paliwowa, a prawdopodobnie od początku lipca podniesiony zostanie również VAT na paliwa. To koniec rozwiązania, które przez kilka miesięcy trzymało ceny na stacjach pod kontrolą.

Powód jest podwójny. Po pierwsze, program drogo kosztuje — od końca marca pochłonął już około czterech i pół miliarda złotych. Po drugie, ceny paliw spadają na tyle szybko, że podatki można podnieść bez ryzyka rekordowych wzrostów przy dystrybutorach. Najlepszy dowód: podwyżka akcyzy przestała być zauważalna dla kierowców już po dwóch dniach, bo to, co dzieje się na rynkach globalnych, z nawiązką ją wyrównało.

Podwyżka VAT teoretycznie powinna podnieść cenę detaliczną o około dziewięćdziesiąt groszy na litrze, ale przy taniejącej ropie efekt może być znacznie słabszy. Przy dzisiejszych cenach hurtowych benzyna dziewięćdziesiąt pięć z wyższym VAT-em powinna kosztować około sześciu złotych i osiemdziesięciu groszy, a diesel nieco poniżej siedmiu złotych za litr. Sytuacja może się jeszcze zmienić, zanim wejdzie nowa stawka — na razie jeszcze przez kilkanaście dni paliwo sprzedawane jest z niższym VAT-em.

---

Paliwa tanieją tak szybko, bo równie szybko spada cena ropy naftowej, a w ślad za nią lecą w dół giełdowe notowania produktów takich jak olej napędowy. Przyczyną jest porozumienie między Iranem a Stanami Zjednoczonymi — zgodnie z nim od piątku odblokowana jest już cieśnina Ormuz, kluczowy szlak dla światowego eksportu ropy.

Oficjalne otwarcie nie przywróci od razu ruchu sprzed wojny — wszystko zależy teraz od oceny ryzyka armatorów, właścicieli tankowców i firm ubezpieczeniowych oraz od stawek, jakie zaproponują. Perspektywa większej podaży i tak jednak sprzyja dalszym spadkom. Eksperci z firmy Kpler [Kepler] szacują, że na tankowcach w Zatoce Perskiej czeka na wypłynięcie blisko sto siedemdziesiąt milionów baryłek, z czego prawie połowa to ropa irańska. Kuwejt zapowiada powrót do wydobycia ponad dwóch milionów baryłek dziennie w ciągu tygodnia, a w Chinach zaczyna się sezon remontów w rafineriach, co przejściowo obniży popyt.

Rynek przez jakiś czas pozostanie wyczulony na sygnały, że porozumienie może okazać się nietrwałe. NIedawno cena ropy Brent podskoczyła nagle o dwa dolary tylko dlatego, że wiceprezydent USA skrytykował izraelskie ataki na Liban.

---

Budżet państwa potrzebuje każdej dodatkowej złotówki, bo utrzymuje się w nim spory deficyt. Dane za maj pokazują, że tylko w tym miesiącu brakowało 19 mld złotych. Od początku roku urósł już do stu ośmiu miliardów, a licząc za ostatni rok sięga dwustu siedemdziesięciu pięciu miliardów złotych.

Co ciekawe, ta dziura to dziś w większym stopniu efekt słabości dochodów niż rosnących wydatków — te bowiem stanęły w miejscu i od września utrzymują się w okolicach 900 miliardów złotych w ujęciu rocznym. Tymczasem dochody podatkowe w maju były tylko o dwa i dwie dziesiąte procent wyższe niż rok wcześniej. Najmocniej ciążyła im akcyza, która spadła aż o piętnaście procent.

Ten ubytek w akcyzie to w dużej mierze właśnie skutek programu CPN — i jeden z powodów, dla których rząd się z niego wycofuje. Reszta podatków radzi sobie wyraźnie lepiej: wpływy z CIT były w maju o trzydzieści procent wyższe niż rok wcześniej, a z PIT o jedenaście procent. Gorzej wypada VAT — wzrost o zaledwie dwa procent przy inflacji powyżej trzech procent oznacza, że realnie wpływy z tego podatku się skurczyły.

---

Polska powoli, ale systematycznie dogania zachód Unii Europejskiej pod względem poziomu życia mierzonego wydatkami konsumpcyjnymi. Z nowych danych Eurostatu wynika, że w 2025 roku konsumpcja indywidualna na mieszkańca, po uwzględnieniu parytetu siły nabywczej, urosła u nas do osiemdziesięciu ośmiu procent średniej unijnej.

To najwyższy wynik w historii. W ubiegłym roku Polska wyprzedziła aż cztery państwa Unii — Litwę, Rumunię, Słowenię i Portugalię — które wcześniej zdążyły nas wyminąć. A że Czechów minęliśmy już w dwa tysiące dwudziestym drugim, jesteśmy dziś najwyżej ze wszystkich krajów wschodniej części Unii.

Przed nami wciąż jest jednak kawałek drogi. Najbliżej są Hiszpania z 92% i Włochy z 97%.. Powyżej średniej, czyli ponad sto procent, jest osiem państw: Szwecja, Francja, Dania, Austria, Belgia, Holandia, Niemcy i Luksemburg. Nasi zachodni sąsiedzi konsumują na poziomie stu dwudziestu procent unijnej średniej — to wciąż dystans, którego nie nadrobi się w kilka lat.

---

Coraz gorzej wygląda sytuacja w chińskiej gospodarce. Z ostatnich danych wynika, że sprzedaż detaliczna spadła w maju o sześć dziesiątych procent rok do roku — to jej pierwszy spadek od czasów pandemii i sygnał trwałej słabości konsumentów na rynku wewnętrznym. Sprzedaż samochodów runęła aż o szesnaście procent, a materiały budowlane i wyposażenie domów tanieją w tempie dwucyfrowym.

W takiej sytuacji chińska gospodarka może jeszcze mocniej oprzeć się na eksporcie, czyli na konsumentach zagranicznych — a to oznacza więcej chińskiej konkurencji na rynkach europejskich i związanej z nią presji na ceny. Dobrze widać to właśnie na rynku samochodów. O kłopotach świadczą też inwestycje w aglomeracjach miejskich, które spadły w tym roku o cztery i jedną dziesiątą procent, najgłębiej od kilku lat, a inwestycje prywatne — o siedem i jedną dziesiątą procent, najmocniej od dwa tysiące dwudziestego roku.

Niewzruszona pozostaje za to produkcja przemysłowa, wspierana właśnie przez eksport — rośnie o cztery i pół procent, nieco szybciej, niż oczekiwano. Wyróżnia się elektronika, w której produkcja zwiększa się nawet o siedemnaście procent, napędzana popytem na sprzęt do budowy infrastruktury sztucznej inteligencji. To pokazuje, gdzie dziś bije serce chińskiego wzrostu — i dlaczego reszta świata coraz uważniej przygląda się temu, co Pekin wysyła na eksport.

---