---
Maja Chwalińska dostała dziką kartę do gry singlowej na Wimbledonie. Zawodniczka w momencie zamykania listy zgłoszeń była 114 w rankingu, ale po awansie z kwalifikacji aż do finału Roland Garros wskoczyła na dwudzieste pierwsze miejsce. To jej drugi występ w głównej drabince londyńskiego turnieju — poprzednio, w 2022, też przeszła przez eliminacje i dotarła do drugiej rundy.
W tym samym gronie z dziką kartą znalazła się Serena Williams. 44 letnia Amerykanka wróci do gry singlowej na Wimbledonie po raz pierwszy od 2022 roku. Siedmiokrotna mistrzyni tego turnieju pojawiła się w tym sezonie już wcześniej w deblu — w Queen's Club i w Berlinie — ale to powrót do singla, jak napisali organizatorzy, „to nie są ćwiczenia".
Dzikie karty turnieje rozdają zawodnikom, których ranking nie daje bezpośredniego awansu — zwykle gospodarzom, gwiazdom wracającym po kontuzjach albo postaciom z wielkim dorobkiem. Dla Chwalińskiej to nagroda za życiową formę z Paryża, dla Williams — kolejny rozdział kariery, której formalnie nigdy nie zamknęła. Wimbledon rusza dwudziestego dziewiątego czerwca.
---
Hiszpania odpowiedziała na krytykę w najlepszym możliwym stylu — czterema golami. Po bladym, bezbramkowym remisie z Republiką Zielonego Przylądka na otwarcie mundialu podopieczni Luisa de la Fuente rozbili Arabię Saudyjską cztery-zero. Do wyjściowej jedenastki wrócił Lamine Yamal.
Selekcjoner nie krył irytacji wątpliwościami, które pojawiły się po pierwszym meczu. Wariactwem jest kwestionowanie tej drużyny — mówił, przypominając, że Hiszpania nie przegrała od 33 spotkań. Dodał, że jego młodzi piłkarze poczuli się dotknięci krytyką i to ich napędziło.
Po dwóch kolejkach Hiszpania ma w grupie H cztery punkty, Arabia Saudyjska — jeden. O ostatecznym kształcie tabeli zdecyduje piątkowy mecz Hiszpanów z Urugwajem.
---
Egipt przeżył historyczny wieczór. Reprezentacja po raz pierwszy w dziejach wygrała mecz na mistrzostwach świata, pokonując Nową Zelandię trzy-jeden. Po słabszej pierwszej połowie i straconym golu Egipcjanie odmienili spotkanie po przerwie, a ton nadał im Mohamed Salah — najpierw wyrównanie głową Mostafy Ziko, potem gol samego Salaha po akcji jeden-dwa, a na koniec trafienie rezerwowego Mahmuda Trezege.
Nowozelandczycy zaczęli odważnie i prowadzili po golu głową z rzutu rożnego, ale nie utrzymali korzystnego wyniku — podobnie jak w remisowym otwarciu z Iranem. Stadion brzmiał, jakby mecz odbywał się w Kairze — pełne trybuny i ogłuszający doping kibiców z Egiptu.
Dzięki wygranej Egipt jest liderem grupy G z czterema punktami, po wcześniejszym remisie jeden-jeden z Belgią. Nowa Zelandia z jednym punktem zamyka tabelę.
---
BYD, największy na świecie producent samochodów elektrycznych, rozważa wejście do Formuły 1. Chiński koncern chce w ten sposób wzmocnić markę poza rodzimym rynkiem. W grę wchodzą dwie drogi: pełne przystąpienie jako dwunasty zespół stawki albo tańsza opcja sponsoringowa. Sama firma odmawia komentarza.
Argumenty komercyjne są mocne — Chiny mają Grand Prix w Szanghaju i, według Formuły 1, ponad dwieście dwadzieścia milionów kibiców tego sportu. Problemem są koszty. Nowy zespół musiałby zapłacić ponad czterysta pięćdziesiąt milionów dolarów opłaty wyrównawczej, tak jak w tym roku zrobił to Cadillac, a do tego dochodzą wydatki na fabrykę i tunel aerodynamiczny. Tańsze wejście jako sponsor omija część wymogów regulacyjnych, ale — jak zauważają analitycy — mogłoby wywołać konflikt z obecnymi w stawce producentami aut.
Branża motoryzacyjna odpowiada dziś zaledwie za jeden procent wartości sponsoringu w Formule 1 — dla porównania technologia to czternaście procent, a marki luksusowe dwadzieścia sześć.
---
Szwajcarski rząd oficjalnie poparł starania o organizację zimowych igrzysk olimpijskich i paraolimpijskich w 2038 roku. Byłby to powrót zimowej olimpiady do tego kraju po raz pierwszy od 1948 roku. Plan zakłada federalne wsparcie do 250 milionów dolarów.
Szwajcaria jest faworytem i prowadzi z Międzynarodowym Komitetem Olimpijskim rozmowy na wyłączność — bez konkurencji ze strony innych państw ma czas do końca dwa tysiące dwudziestego siódmego roku. Jeśli krajowe konsultacje polityczne zakończą się do końca tego roku, wybór gospodarza mógłby zapaść już w kwietniu dwa tysiące dwudziestego siódmego. Ostatnie słowo należy jednak do parlamentu.
Nie wszyscy są zachwyceni. Mieszkańcy alpejskich regionów obawiają się, że budowa, dodatkowy ruch i dziesiątki tysięcy gości podczas szesnastu dni rywalizacji obciążą wrażliwy górski ekosystem. To napięcie — między prestiżem wielkiej imprezy a troską o środowisko — będzie towarzyszyć szwajcarskim staraniom aż do rozstrzygnięcia. Jak podaje Reuters, decyzja jest coraz bliżej.
---