-
Trudne do zniesienia fale upałów dotknęły regiony na cały świecie. . Odpowiadają za nie kopuły ciepła, czyli systemy wysokiego ciśnienia, które unoszą się i zamykają pod sobą gorące powietrze jak pokrywka. Od połowy czerwca Europa piecze się w temperaturach około 40 stopni. W marcu USA zanotowały najcieplejszy miesiąc od 132 lat. Upały uderzyły w Roland Garros i Mistrzostwa Świata w piłce nożnej.
Analiza europejskiego projektu ClimaMeter pokazała, że czerwcowe temperatury w 2026 roku były o 2 do 4 stopni wyższe niż byłyby w podobnych warunkach pod koniec XX wieku. Takie fale upałów są bezpośrednio związane z kryzysem klimatycznym — mówi klimatolożka z Woodwell Climate Research Center. Palenie węgla i wycinka lasów zwiększają stężenie gazów cieplarnianych.
Teraz wschodnią część USA czeka kolejna długa fala upałów. Na południowym zachodzie temperatury dochodzą do 38 stopni i mogą się rozprzestrzeniać. Kopuły ciepła utrudniają schłodzenie się w nocy. A to właśnie nocą organizm najbardziej tego potrzebuje. Trudna dla zdrowia jest też wilgotność.
-
W USA 90% mieszkańców ma klimatyzację. W Europie — 20%. W Niemczech — 6%. Do niedawna nie była tam potrzebna. Ale ekstremalne upały szybko stają się normą, a europejskie domy projektowano tak, żeby utrzymywały ciepło zimą, nie żeby chłodziły latem.
Popyt na klimatyzatory w Niemczech wzrósł o 75% w ostatnich latach. . Mimo to opór się utrzymuje. W social mediach wciąż pojawiają się rady, jak unikać klimatyzacji. A co roku w Europie dziesiątki tysięcy ludzi umiera z powodu upałów.
Instalacja klimatyzacji w starych europejskich mieszkaniach jest trudna. Historyczne miasta mają bariery regulacyjne. Połowa Niemców wynajmuje mieszkania i nie może montować urządzeń chłodniczych. Dodatkowo klimatyzacja to 10% globalnego zapotrzebowania na prąd. Alternatywy? Pompy ciepła, systemy zamgławiania, chłodzenie miejskie i inteligentne technologie, które mogą zwiększyć wydajność klimatyzatorów o 40%.
-
Brak aktywności fizycznej to nie kwestia leniwego stylu życia. To systemowa porażka współczesnych społeczeństw — piszą naukowcy z Hongkongu, Włoch i Szwajcarii w czasopiśmie Trans-lational Exercise Biomedicine. Przez 200 tysięcy lat człowiek żył w ruchu. W ciągu jednego stulecia stworzyliśmy warunki, które ruch eliminują.
Ponad jedna czwarta dorosłych na świecie nie osiąga zalecanego poziomu aktywności. Wśród nastolatków ponad 80% ma za mało ruchu. Dane dotyczą okresu sprzed pandemii, która sytuację jeszcze pogorszyła. Problem nie polega na braku wiedzy. Strategie WHO istnieją od lat, ale nie są konsekwentnie realizowane — mówi profesor z Hong Kong Baptist University.
Naukowcy proponują powołanie Globalnego Sojuszu na rzecz Aktywności Fizycznej, nie kolejnego ciała piszącego zalecenia, ale instytucji przekładającej polityki na działania. Ostrzegają też, że leki na otyłość z grupy GLP-1, choć skuteczne, nie powinny odwracać uwagi od inwestycji w środowiska wspierające codzienny ruch. Kiedy dowody są jednoznaczne od dekad, a wyniki bez zmian, ostrożność grozi pogłębieniem kryzysu — mówi prezes Międzynarodowej Federacji Medycyny Sportowej.
-
Metalowe bolce w ścianach kamienic, betonowe słupki w lasach, granitowe kamienie z niemieckimi napisami z XIX wieku — setki tysięcy znaków geodezyjnych w Polsce podlega ochronie prawnej. Ich niszczenie jest karane grzywną, a nawet więzieniem. A mimo to repery bywają zaklejane styropianem podczas ocieplania budynków, a słupki wykopywane, bo przeszkadzają w budowie.
Popularyzator geodezji znany jako Pan Południk, tłumaczy w PAP, że nawet w epoce GPS fizyczna osnowa geodezyjna jest potrzebna. Geodeta z odbiornikiem satelitarnym szuka punktu, żeby sprawdzić, czy współrzędne z satelity się zgadzają. Wiele czynników może zaburzać pomiary, w tym celowe zakłócenia ze strony Rosji.
W USA, Wielkiej Brytanii i Francji modne jest benchmark hunting, polowanie na znaki geodezyjne jako gra terenowa. W Polsce też powstają grupy wolontariuszy, którzy fotografują punkty osnowy. Dla geodetów to bezcenna informacja, czy znak nie został zniszczony. Zamiast nielegalnie niszczyć znaki, wystarczy zgłosić do wydziału geodezji potrzebę usunięcia. Geodeci przeniosą punkt w inne miejsce. Wszystko da się załatwić w cywilizowany sposób — mówi Pan Południk.
-
W Chile na szczycie góry największa kamera cyfrowa w historii zaczęła fotografować wszechświat. Obserwatorium Vera C. Rubin rozpoczęło 10-letni przegląd nieba. Będzie robić setki zdjęć nocą, mapując miliardy gwiazd w Drodze Mlecznej i miliardy galaktyk poza nią.
Kamera fotografuje te same obszary nieba wielokrotnie. Dzięki temu naukowcy zobaczą obiekty zbyt słabe, żeby wykryć je za jednym razem. Pierwsze zdjęcia — kolorowe ujęcia mgławic Trifid i Lagoon — opublikowano w ubiegłym roku. Od tego czasu zespół kalibrował sprzęt do pełnej precyzji.
Obserwatorium nosi imię astronomki Very Rubin, która jako pierwsza znalazła dowody na istnienie ciemnej materii. Naukowcy liczą, że 10 lat obserwacji pomoże zrozumieć jak powstają galaktyki, czym jest ciemna materia i czym jest równie tajemnicza ciemna energia. Będziemy widzieć dużą liczbę naukowców na całym świecie pracujących z tymi danymi — mówi wicedyrektor obserwatorium.
-