Jarosław Kuźniar in Brief Aug. 14, 2026

Jak miasto przystosowuje się do upałów?

  • Maratony zmieniają daty przez upały
  • Psy rozpoznają ludzki uśmiech 
  • Wieczne chemikalia w nowych technologiach

---

Niemiecka Kilonia była jednym z pierwszych miast, które ogłosiły alarm klimatyczny. To był 2019 rok. Cztery lata później sztorm zniszczył prawie 3 metry klifu nadmorskiego w jedną noc. Czterokrotnie więcej niż średnia roczna. Od tamtej pory miasto nie traktuje zmian klimatu jako abstrakcji. Przyjęło plan działania i testuje rozwiązania, które mogą posłużyć innym.

Jedno z nich to boiska piłkarskie budowane niżej niż otoczenie. Podczas ulewy woda spływa na murawę, wsiąka w grunt albo paruje. Minus: boisko może być nieużyteczne do 60 dni w roku. Ale miasto mówi — mieszkańcy muszą to zaakceptować. Kilonia testuje też 20 gatunków drzew, żeby sprawdzić które przetrwają upały, suszę i sól z Bałtyku. Wyniki będą za 20-30 lat.

“Adaptacja nie zastępuje walki z emisjami CO2” — mówi szefowa miejskiego oddziału klimatycznego. “Ale bez niej nie da się żyć. Klimatyzacja chroni ludzi, ale zwiększa zużycie energii. Zieleń na elewacjach chłodzi naturalnie. Park miejski przebudowywany jest tak, żeby kierować chłodniejsze powietrze do centrum. 

---

Maratony na całym świecie przesuwają daty i godziny startów. Twin Cities Marathon w Minneapolis po 40 latach tradycji przenosi bieg z pierwszej na trzecią niedzielę października. Powód — rekordowe upały. Wolimy start przy 4 stopniach niż przy 21 — mówi dyrektor biegu.

W Sioux Falls [su fols] przeniesiono maraton z sierpnia na wrzesień. W Los Angeles dano biegaczom opcję zakończenia po 30 km — z medalem. Mniej niż 5% z tego skorzystało. Organizatorzy mówią, że mierzą sukces bezpieczeństwem biegaczy, nie komentarzami online.

Ciało produkuje ogromne ilości ciepła przy biegu — tylko 25% energii napędza ruch, reszta idzie na chłodzenie. Optymalna temperatura to 10 stopni. Przy 20 organizm walczy o krew między mięśniami a skórą. Wilgotność jest jeszcze gorsza — pot nie paruje. Badanie Climate Central [klajmet sentral] pokazuje, że do 2045 roku warunki się pogorszą w 46 z 51 analizowanych maratonów w USA.

---

Psy rozpoznają ludzki uśmiech. I reagują na niego inaczej niż na gniew czy strach. Naukowcy z Uniwersytetu Wiedeńskiego przeskanowali mózgi psów metodą rezonansu magnetycznego, pokazując im zdjęcia nieznajomych osób. Wyniki opublikowano w iScience [ajsajens].

Zdjęcia uśmiechniętych twarzy aktywowały u psów jądro ogoniaste - region związany z emocjami i podejmowaniem decyzji. Ta sama sieć neuronowa nie włączała się przy gniewie, strachu ani smutku. Badacze mogli z łatwością odróżnić reakcję psiego mózgu na uśmiech od reakcji na negatywne emocje. Psy odróżniały też strach od gniewu — to pierwsze takie odkrycie.

“Psy podążały zupełnie inną ścieżką ewolucyjną niż naczelne, ale dzięki tysiącom lat udomowienia rozwinęły zdolności do rozumienia ludzi” — mówi autorka badania. “Chciałabym, żeby ludzie traktowali psy jako istoty zdolne do odczuwania emocji. Uświadomienie sobie tego może zmienić sposób, w jaki się z nimi komunikujemy”.

---

Panele słoneczne, turbiny wiatrowe, baterie do aut elektrycznych, pompy ciepła — łączy je jeden składnik. PFAS [pi: .ef ’eiz], tak zwane wieczne chemikalia. Grupa ponad 10 tys. substancji syntetycznych, które nie rozkładają się w środowisku przez tysiące lat. Unia Europejska chce ich zakazać. Branża chemiczna mówi, że to zahamuje zieloną transformację.

PFAS [pi: .ef ’eiz] są wszędzie — w wodzie pitnej, opakowaniach, teflonie. Ekspozycja na niektóre z nich zwiększa ryzyko raka, osłabia odporność i wpływa na płodność. Ale fluoropolimery — odmiana PFAS odporna na temperaturę i korozję — są kluczowe w bateriach litowo-jonowych i ogniwach wodorowych. 

Alternatywy bez PFAS już istnieją. Propan zamiast F-gazów w pompach ciepła. Panele słoneczne bez fluoropolimerów. Farby do turbin wiatrowych bez PFAS. Ale lobby chemiczne twierdzi, że w wielu zastosowaniach zamienniki nie spełniają wymagań. Dopóki branża będzie twierdzić, że nie ma alternatyw, nie powstanie rynek, żeby je rozwijać — odpowiada organizacja Safer States.

---

Na koniec. Przemyt mrówek. Z Kenii do Europy. Tysiące mrówek pakowanych w małe kapsułki trafiają jako dowody do kenijskich sądów. Królowa afrykańskiej mrówki żniwnej kosztuje ponad 200 euro. Hobbyści trzymają kolonie w szklanych zbiornikach i obserwują jak budują gniazda.

Dla wielu mrówki to idealne zwierzę domowe. Egzotyczne gatunki, które wymagają mało opieki i są aktywne cały rok. Ale naukowcy ostrzegają. Przemytnicy zabierają młode królowe tuż przed założeniem nowych kolonii. To niszczy lokalne ekosystemy — mrówki rozsiewają nasiona i utrzymują sawanny w zdrowiu.

Mrówki nie są objęte międzynarodowymi regulacjami handlu dzikimi zwierzętami. Są małe, łatwo je przemycić w bagażu albo wysłać pocztą. Ryzyko nie kończy się w Afryce. W Niemczech inwazyjne gatunki mrówek powodowały już awarie prądu i internetu, gniazdując w urządzeniach elektrycznych. Mamy zatem małe owady, rosnący globalny handel i pytanie, na które nikt jeszcze nie odpowiedział.

---