---
Osiem medali - sześć srebrnych i dwa brązowe! Tak Polacy zakończyli lekkoatletyczne mistrzostwa Europy w Birmingham. Biało-czerwoni rozkręcali się z dnia na dzień. Już na otwarcie srebro w biegu na sto metrów wywalczyła Ewa Swoboda. Później krążek tego samego koloru dołożyła Pia Skrzyszowska na sto metrów przez płotki, a następnie brąz na sto dziesięć metrów przez płotki zdobył Jakub Szymański.
Prawdziwe polskie żniwa przyszły w sobotę — cztery medale jednego dnia: srebro w chodzie na dystansie maratonu Katarzyny Zdziebło, srebro Natalii Bukowieckiej na czterysta metrów, srebro Marii Żodzik w skoku wzwyż i brąz żeńskiej sztafety cztery razy sto metrów. W niedzielę wszystko domknęła Klaudia Kazimierska - była srebrna na tysiąc pięćset metrów.
W tabeli medalowej najlepsi okazali się Włosi — dwadzieścia dwa medale, w tym dziesięć złotych. Osiem krążków dało Polsce osiemnaste miejsce, ale ważniejsza jest poprawa: w porównaniu z mistrzostwami sprzed dwóch lat w Rzymie, biało-czerwoni zdobyli o dwa medale więcej. Polską kadrę dźwignęły przede wszystkim kobiety. Gospodarze mieli z kolei swoje historyczne chwile. Amy Hunt jako pierwsza lekkoatletka w dziejach zdobyła cztery złote medale na jednych mistrzostwach Europy.
---
Iga Świątek sięgnęła po pierwszy tytuł w tym sezonie. W finale turnieju w Toronto Polka pokonała Jelenę Rybakinę sześć dwa, sześć trzy i po raz pierwszy wygrała tę imprezę. Trybuny skandowały jej imię, a wśród kibiców powiewały polskie flagi. Na twardych kortach Świątek była szybka i skuteczna, Rybakina zaś przez większość wieczoru rywalizowała głównie z własnymi błędami.
Po meczu Świątek mówiła, że czuła złość — sezon miała nierówny, bez ćwierćfinału Wielkiego Szlema i ze zmianą trenera, a w kraju nie brakowało krytyki. Rybakina, jak sama mówiła, była po prostu zmęczona — na turnieju spędziła na korcie o trzy godziny więcej niż rywalka, bo trzy poprzednie mecze rozstrzygały się w trzech setach.
Dzięki triumfowi w Kanadzie Świątek wróci do najlepszej piątki światowego rankingu. Co jednak może być ważniejsze — odzyskana pewność siebie na kilka tygodni przed US Open.
---
Sensacja w turnieju w Cincinnati. Novak Djoković odpadł już w drugiej rundzie, przegrywając z pięćdziesiątym w rankingu Argentyńczykiem Thiago Tirante dwa sześć, sześć cztery, sześć cztery. Serb pewnie wygrał pierwszego seta, ale potem sam oddał inicjatywę. Był to jego pierwszy mecz od półfinału Wimbledonu.
Djokoviciowi mocno dał się we znaki upał. W drugim secie poprosił o przerwę medyczną, a w jednym z gemów, ciągnącym się kilkanaście minut, opadł na kolana i schładzał organizm. Wrócił na kort odświeżony, w zmienionym stroju, i doprowadził do trzeciej partii. Tam jednak, przy stanie cztery cztery, popełnił serię nietypowych dla siebie błędów, a ostatni z nich — wolej w siatkę — otworzył Argentyńczykowi drogę do największego zwycięstwa w karierze.
Dla Tirante to przepustka do kolejnej rundy. Dla Djokovicia to sygnał ostrzegawczy przed US Open, gdzie powalczy o rekordowy dwudziesty piąty tytuł wielkoszlemowy.
---
Zmiana warty w Formule jeden. Debiutujący w tym sezonie zespół Cadillac zwolnił swojego pierwszego szefa, po zaledwie połowie sezonu. Jego następcą został inżynier Marcin Budkowski.
Budkowski to znane nazwisko w środowisku. Pracował między innymi dla Ferrari, McLarena, dla władz Formuły jeden, a ostatnio kierował zespołem Alpine. Cadillac wchodził do stawki jako jedenasta ekipa i w marcu po raz pierwszy ustawił bolidy na starcie. Sezon ma jednak trudny — po jedenastu rundach wciąż bez punktu. Za kierownicami zasiadają doświadczeni Sergio Perez i Valtteri Bottas.
Zespół tłumaczy zmianę jako zaplanowane przejście z fazy budowy do etapu walki o wyniki. Kolejny wyścig, Grand Prix Holandii, dwudziestego trzeciego sierpnia.
---
Cristiano Ronaldo zasugerował, że zbliża się do końca kariery. W wywiadzie dla magazynu Vogue czterdziestojednoletni kapitan reprezentacji Portugalii przyznał, że nadchodzący sezon będzie prawdopodobnie jego ostatnim. Chcę zostawić po sobie spektakularne dziedzictwo.
Bilans robi wrażenie. Pięciokrotny zdobywca Złotej Piłki. Ronaldo strzelił dla klubów i reprezentacji dziewięćset siedemdziesiąt sześć goli i zbliża się do okrągłego tysiąca. Wygrywał trofea z Manchesterem United, Realem Madryt, Juventusem i obecnym klubem Al-Nassr. W gablocie brakuje mu tylko jednego — mistrzostwa świata, po które Portugalia nie sięgnęła na tegorocznym turnieju.
W tym sezonie Portugalczyk wciąż będzie grał w barwach Al-Nassr w Arabii Saudyjskiej, polując na tysięczne trafienie. A co potem? Sam mówi, że planów mu nie brakuje — więcej podróży, więcej czasu dla bliskich i padel, w którego chętnie gra.
---