Jarosław Kuźniar in Brief Aug. 28, 2026

Katastrofa przez lodowiec w Nepalu

  • Latające rzeki Amazonii
  • Wielkie jeziora kurczą się i rosną
  • Miejskie drzewa umierają w upałach

---

Na granicy Nepalu i Chin oderwał się ogromny kawał lodowca i spadł 2 tys. metrów w dolinę rzeki. Siła uderzenia była równa trzęsieniu ziemi o magnitudzie 5 stopni. Lawina lodu i skał stopiła się w drodze, porwała wsie, drogi i mosty. Amerykański instytut geologiczny początkowo zarejestrował to jako trzęsienie — dopiero potem ustalił, że to był lodowiec.

Naukowcy analizują zdjęcia satelitarne. Oderwany lodowiec zostawił na zboczu wyrwę o szerokości prawie kilometra. Geolog z Uniwersytetu w Calgary mówi, że najtrudniej jest wytłumaczyć skąd wzięły się takie ilości wody — to niewyobrażalna masa. Nepal leży w Himalajach, gdzie tempo topnienia lodowców podwoiło się od 2000 roku. Poniżej zagrożonych lodowców mieszka prawie 2 mln ludzi.

“Ocieplenie klimatu sprawia, że lodowce się kurczą i łatwiej pękają” — mówi hydrolog z Imperial College London. “To dokładnie ten typ katastrofy, który jest wywoływany przez zmiany klimatu. Złożoność takich zdarzeń — lawina, osunięcie, powódź w jednym łańcuchu — sprawia, że wczesne ostrzeganie jest wyjątkowo trudne”.

---

Amazonia codziennie pompuje do atmosfery 20 mld ton wody. Wiatr niesie tę wilgoć nad kontynent. Naukowcy nazywają to „latającymi rzekami". Dzięki nim pada deszcz, który zasila miasta, uprawy i elektrownie wodne. Szacunkowo około 670 mln ludzi w Ameryce Łacińskiej zależy od tego cyklu.

“Żeby system działał, las musi być połączony. Fundacja Gaia Amazonas od lat pracuje z rdzenną ludnością nad ochroną terytoriów i włączeniem ich tradycyjnej wiedzy w politykę ochrony środowiska. Amazonia to nie tylko płuca planety, ale też jej serce — bo pompuje deszcze nawadniające kontynent” — mówi dyrektor fundacji.

20% Amazonii jest już wycięte. Przy 25% i ociepleniu o 1,5 stopnia las może się zawalić — ostrzega hydrolog z Uniwersytetu Kolumbijskiego. Zamiast lasu tropikalnego — sawanna. Zamiast deszczów — susze. Produkcja żywności w całej Ameryce Południowej wpadłaby w kryzys. 

---

Morze Kaspijskie — największy zbiornik wodny na Ziemi — kurczy się. Modele klimatyczne mówią, że poziom wody może spaść o 21 metrów do końca stulecia. Przy spadku o 10 metrów wyschnie jedna trzecia powierzchni. Porty wymagają pogłębiania, siedliska foki kaspijskiej znikają, odsłonięte dno uwalnia pył i zanieczyszczenia.

Ale są też przykłady, że da się odwrócić trend. Jezioro Bodeńskie na granicy Niemiec, Austrii i Szwajcarii było w latach 70. na skraju ekologicznej katastrofy. Rozbudowa oczyszczalni i usunięcie fosforu ze ścieków uratowały jezioro. Dziś 4 mln ludzi pije z niego wodę. Północna część Morza Aralskiego podniosła poziom dzięki tamie. Tam gdzie woda nie wróci — sadzone są krzewy, żeby zatrzymać toksyczny piasek.

Kolejny przykład to jezioro Czad w Afryce. Podczas susz w latach 70. i 80. straciło ponad 90% powierzchni. Od tamtej pory częściowo się odrodziło. 30 mln ludzi zależy od jego zasobów. W maju Afrykański Bank Rozwoju uruchomił projekty warte 10 mln dolarów na ochronę jeziora. 

---

Tego lata spacer pod drzewami w mieście przypominał jesień. Suche liście pod nogami, pożółkłe korony, gołe gałęzie. Miejskie drzewa umierają w upałach — a z nimi znikają ich funkcje. Chłodzenie, cień, pochłanianie CO2, filtrowanie wody deszczowej, siedliska dla ptaków i owadów.

Pod koroną drzewa temperatura odczuwalna może być nawet o 12 stopni niższa niż obok. Jedno badanie wykazało, że mieszkańcy miast z większą liczbą drzew mają mniej chorób serca. Inne — że zieleń przy szkołach poprawia wyniki uczniów. Problem w tym, że jedno dojrzałe drzewo daje tyle korzyści co 400 sadzonek. A drzewo potrzebuje 40-50 lat, żeby osiągnąć pełnię możliwości.

Miasta testują nowe gatunki odporne na suszę. W Niemczech 45 gatunków sprawdzanych jest w 220 lokalizacjach. Kluczowe pytanie — które drzewa przetrwają następne dekady. Ale najpierw trzeba ratować te, które już stoją. Zdrowe drzewo potrzebuje minimum 10-15 litrów wody dziennie. Dojrzałe — czterokrotnie więcej. Lepiej podlewać dużo naraz niż często po trochu — wtedy woda dociera głęboko, zamiast parować z powierzchni.

---

W nocy z czwartku na piątek nad Amerykami przeszło zaćmienie Księżyca. Ziemia przesłoniła 96% tarczy. To wyjątkowo głębokie zaćmienie częściowe. Księżyc nie zniknął, ale zmienił kolor na rdzawo-pomarańczowy. Faza częściowa trwała ponad trzy godziny.

Najlepsze widoki miały obie Ameryki — prawie miliard ludzi. W Europie, Afryce i na Bliskim Wschodzie Księżyc zachodził w trakcie zaćmienia. Łącznie ponad 3 mld ludzi mogło zobaczyć przynajmniej część zjawiska.

Dwa tygodnie wcześniej zaćmienie Słońca przeszło nad Hiszpanią i Islandią. Zaćmienia zawsze chodzą parami. Następne pełne zaćmienie Księżyca dopiero w sylwestra 2028 roku.

---