Jarosław Kuźniar in Brief Sept. 6, 2026

Polski dług coraz droższy

  • Ceny prądu na przyszły rok w górę
  • Budżet pod presją progu 55%
  • Wspólnoty zablokują najem na doby

---

Coraz więcej kosztuje Polskę jej dług. Ministerstwo Finansów sprzedało obligacje dziesięcioletnie z rentownością 6,7%. To pierwsza taka transakcja z rentownością powyżej sześciu procent od kilku lat. Na rynku wtórnym rentowności też przekroczyły 6%. 

Polska nie jest tu wyjątkiem — obligacje tanieją niemal na całym świecie. Inwestorzy boją się, że drożejąca ropa i gaz utrzymają inflację wysoko na dłużej, a banki centralne będą musiały dłużej trzymać wysokie stopy procentowe. Jednocześnie rządy od lat emitują coraz więcej długu, a wojny i ryzyko kryzysu paliwowego skłaniają je do zwiększania wydatków i deficytów. Kupujący obligacje żądają więc dla siebie coraz wyższych odsetek. 

Poprzedni raz obligacje dziesięcioletnie sprzedano z rentownością powyżej sześciu procent za rządów Morawieckiego. Powrót do tych poziomów oznacza, że każdy kolejny rok finansowania państwa staje się droższy, a rosnące odsetki będą obciążać budżet na lata.

---

Prąd z dostawą w przyszłym roku wyraźnie podrożał. Średnia cena kontraktu rocznego na Towarowej Giełdzie Energii to czterysta dziewięćdziesiąt pięć złotych — o siedem procent więcej niż miesiąc wcześniej. W skali ostatniego roku energia elektryczna podrożała już o ponad osiemnaście procent.

Główną przyczyną jest wzrost kosztów produkcji energii, przede wszystkim w elektrowniach gazowych. Gaz z dostawą w dwa tysiące dwudziestym siódmym roku podrożał w sierpniu na giełdzie o ponad siedemnaście procent w ciągu jednego miesiąca — do około dwustu czternastu złotych za megawatogodzinę, a w ostatnich dniach sięgnął dwustu pięćdziesięciu. Kontrakt na dostawy w czwartym kwartale kosztuje już ponad trzysta trzydzieści złotych, choć na początku wakacji był w okolicach dwustu.

To istotne także dla gospodarstw domowych. Zatwierdzona przez Urząd Regulacji Energetyki średnia cena energii w taryfach na ten rok to czterysta dziewięćdziesiąt pięć złotych i szesnaście groszy za megawatogodzinę — a ceny w hurcie są już wyraźnie wyższe. Taryfa na przyszły rok nie musi automatycznie skoczyć, bo sprzedawcy kupują energię w wielu transzach, a regulator bierze pod uwagę cały uzasadniony koszt ich działalności. Kierunek zmian na rynku hurtowym jest jednak dla odbiorców niekorzystny, więc ryzyko wyższych rachunków w dwa tysiące dwudziestym siódmym roku rośnie.

---

Polska może za dwa lata znaleźć się w sytuacji, w której mocne ograniczenie deficytu przestanie być politycznym wyborem rządu, a zacznie wynikać wprost z krajowych przepisów o finansach publicznych. Takie ryzyko widzą ekonomiści Erste [er-ste] Banku po analizie projektu budżetu na 2027 rok. Deficyt całego sektora finansów publicznych ma w tym roku wynieść siedem i jedną dziesiątą procent PKB i pozostać na tym poziomie także w przyszłym — trzeci rok z rzędu powyżej siedmiu procent.

Kluczowy jest krajowy próg ostrożnościowy. Jeśli dług liczony według polskiej ustawy o finansach publicznych przekroczy pięćdziesiąt pięć procent, uruchomią się mechanizmy wymuszające korektę polityki budżetowej. Erste wylicza, że może to nastąpić już w dwa tysiące dwudziestym siódmym roku, a nawet w najbardziej optymistycznym scenariuszu przekroczenie progu w dwa tysiące dwudziestym ósmym wygląda na praktycznie nieuniknione. Wtedy budżet na kolejny rok musiałby już zawierać działania obniżające relację długu do PKB — czyli wyraźne cięcia wydatków, wyższe podatki albo jedno i drugie.

Bank zwraca uwagę, że być może właśnie ten scenariusz kryje się za nowymi prognozami Ministerstwa Finansów, które zakładają stopniowe schodzenie wzrostu gospodarczego w stronę dwóch procent. Problem w tym, że podnoszenie podatków czy ograniczanie popularnych wydatków wymaga ustaw — a te mogą zostać zawetowane przez prezydenta. Nawet jeśli przepisy wymuszą konsolidację, wcale nie jest jasne, jak przeprowadzić ją politycznie.

---

Wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe będą mogły uchwałą zakazać wynajmowania mieszkań na doby w swoim budynku. Rząd przyjął poprawkę do projektu ustawy o najmie krótkoterminowym. To spora zmiana - dzisiaj o przeznaczeniu lokalu decyduje właściciel — czy chce w nim mieszkać, wynajmować długoterminowo, czy oferować turystom przez serwisy takie jak Airbnb [erbienbi] czy Booking [buking].

We wspólnocie decyzja zapadnie według zwykłych zasad głosowania, a w spółdzielni za zakazem musi opowiedzieć się ponad połowa wszystkich uprawnionych do głosowania. Zakaz nie zadziała z dnia na dzień — przedsiębiorca już prowadzący najem w danym mieszkaniu dostanie sześć miesięcy na zakończenie działalności. Uprawnienia zyskają też gminy: rada gminy, na wniosek wójta, burmistrza albo prezydenta miasta, będzie mogła tworzyć specjalne strefy, w których najem na doby zostanie ograniczony lub całkowicie zakazany — nawet w wybranej dzielnicy, dla konkretnych typów budynków czy tylko w części roku.

Regulacja zmienia wartość i ryzyko inwestycji w mieszkanie kupowane pod wynajem turystom. Kto dziś kupuje lokal z takim założeniem, po wejściu przepisów nie będzie miał gwarancji, że utrzyma ten model — może spełnić wszystkie wymogi sanitarne, przeciwpożarowe i podatkowe, a i tak stracić możliwość działania, jeśli odpowiednią uchwałę podejmą mieszkańcy albo gmina ustanowi strefę zakazu. Rząd tłumaczy zmianę skargami na hałas, zakłócanie ciszy nocnej i sytuacje, w których bloki mieszkalne zaczynają funkcjonować jak hotele.

---

Polska gospodarka po raz pierwszy w historii wytwarza w ciągu roku towary i usługi warte ponad cztery biliony złotych — nominalny PKB liczony za cztery ostatnie kwartały sięga około czterech bilionów i trzydziestu miliardów. Ważniejsze są jednak dane o wzroście realnym: GUS podniósł szacunek wzrostu w drugim kwartale z trzech i ośmiu dziesiątych do trzech i dziewięciu dziesiątych procent rok do roku.

Najciekawsza jest struktura tego wzrostu — to pierwszy od kilku lat kwartał, w którym wszystkie najważniejsze elementy gospodarki ciągnęły w tę samą stronę: konsumpcja, wydatki publiczne, inwestycje, zapasy firm i dodatni wkład eksportu netto. Największą zmianą są inwestycje, które zwiększyły się o osiem i cztery dziesiąte procent rok do roku — najszybciej od końca dwa tysiące dwudziestego trzeciego roku. Ekonomiści Pekao mówią już wprost o boomie inwestycyjnym, a ING nie wyklucza, że w drugiej połowie roku dynamika zbliży się do dwucyfrowej. Pomagają przyspieszające projekty z KPO, inwestycje publiczne i większa aktywność firm. Mocno rósł też handel zagraniczny — eksport zwiększył się realnie o blisko jedenaście procent, import o ponad dziesięć.

Słabsza jest część gospodarki zależna od portfeli konsumentów. Spożycie gospodarstw domowych wzrosło o dwa i osiem dziesiątych procent, wobec trzech i trzech dziesiątych kwartał wcześniej — najwolniej od pięciu kwartałów. Ograniczają je hamowanie wzrostu płac i droższe paliwa po wybuchu wojny z Iranem. Mimo to prywatna konsumpcja wciąż daje największą część wzrostu — tuż za nią są już jednak inwestycje i eksport, których znaczenie wyraźnie rośnie.

---