Jarosław Kuźniar in Brief Oct. 18, 2026

Wyrok: najpierw oddać pieniądze. Potem zacząć spór.

  • Państwo ma już pieniądze na ten rok
  • Deficyt mniejszy niż przed rokiem?
  • Francja bez ratunku z EBC

---

Bank musi najpierw oddać pieniądze, a dopiero potem spierać się z klientem. To wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w polskiej sprawie. Chodzi o nieautoryzowane transakcje. Bank nie może odmówić szybkiego zwrotu tylko dlatego, że jego zdaniem klient był rażąco niedbały.

Pieniądze powinny wrócić najpóźniej do końca następnego dnia roboczego od chwili, gdy bank dowie się o transakcji. Dopiero potem może dochodzić ich od klienta, jeśli wykaże jego winę. Wyjątek jest jeden: uzasadnione podejrzenie, że oszustem jest sam klient. Wtedy bank musi pisemnie zawiadomić właściwy organ. Nieostrożność klienta to jednak nie to samo co oszustwo.

Skala problemu jest duża. Rzecznik Finansowy w latach 2022–2025 dostał ponad dziesięć tysięcy wniosków w takich sprawach. Banki często odmawiały zwrotu, powołując się właśnie na rażące niedbalstwo. Związek Banków Polskich odpowiada, że wyrok nie jest zaskoczeniem, a większość banków już zmienia praktykę zgodnie z oczekiwaniami KNF i UOKiK.

---

Polska gospodarka może w przyszłym roku stać się większa od szwajcarskiej. Tak wynika z najnowszych prognoz Międzynarodowego Funduszu Walutowego. 

Chodzi o nominalny PKB, czyli wartość wszystkich dóbr i usług przeliczoną na dolary. Polska ma ponad cztery razy więcej mieszkańców, więc łącznie może wytwarzać więcej, ale pod względem PKB na osobę wciąż jest daleko za Szwajcarią. Wynik zależy też od kursów walut: mocniejszy złoty podnosi naszą pozycję, mocniejszy frank - szwajcarską. Moment wyprzedzenia może się więc przesuwać.

MFW utrzymał prognozę wzrostu polskiej gospodarki w tym roku na poziomie trzech i czterech dziesiątych procent. Na przyszły rok przewiduje dwa i pół procent, nieco więcej niż wcześniej. Awans w rankingu nie oznacza więc szwajcarskich pensji. O tym, czy będziemy zarabiać więcej, zdecydują wydajność pracy, inwestycje i technologie.

---

Państwo ma już pieniądze na ten rok. Ministerstwo Finansów poinformowało, że tegoroczne potrzeby pożyczkowe są w całości sfinansowane. Przesądziła ostatnia aukcja, na której resort sprzedał obligacje za ponad trzynaście miliardów złotych.

Chętnych nie brakowało, popyt przekroczył dwadzieścia miliardów. Pieniądze są jednak drogie. Obligacje z wykupem w 2031 roku sprzedano z rentownością niemal 6%, a te z terminem w 2036 roku ponad sześciu i trzech dziesiątych procent. W tym roku Polska potrzebuje pożyczyć ponad pięćset osiemdziesiąt miliardów złotych, w przyszłym nieco mniej.

Domknięcie roku daje ministrowi swobodę. Może już zbierać pieniądze na 2027 rok i wybierać lepsze momenty emisji. Problemu długu to jednak nie rozwiązuje. Wysokie oprocentowanie będzie obciążać kolejne budżety, a do stabilizacji potrzebne jest trwałe zmniejszenie różnicy między dochodami a wydatkami.

---

Deficyt budżetu po wrześniu to 172 miliardy złotych. W samym wrześniu przybyło ponad dwadzieścia miliardów. Mimo to sytuacja jest lepsza niż przed rokiem, gdy deficyt po wrześniu przekraczał dwieście miliardów.

Liczony za ostatnie dwanaście miesięcy deficyt spada. To głównie efekt mniejszych wydatków: we wrześniu były o 9 mld niższe niż rok wcześniej. Ministerstwo Finansów tłumaczy, że w ubiegłym roku rząd wykupił covidowe długi BGK i PFR. W tym roku tego wydatku nie ma.

Dochody podatkowe rosną powoli. Najlepiej wygląda CIT, o ponad trzydzieści cztery procent wyżej niż przed rokiem. Wpływy z PIT wzrosły o prawie siedem procent. Spadły za to dochody z VAT i akcyzy, odpowiednio o półtora i cztery procent. Przy VAT to prawdopodobnie efekt dwutygodniowej, sierpniowej obniżki podatku na paliwa.

---

Francja nie powinna liczyć na ratunek z Frankfurtu. Szefowa Europejskiego Banku Centralnego Christine Lagarde mówi, że rozwiązania kryzysu zadłużenia trzeba szukać w Paryżu, w polityce budżetowej. Inwestorów trzeba przekonać, że państwo samo ograniczy deficyt.

Francuskie obligacje należały do najmocniej przecenianych podczas światowej wyprzedaży długu. Wysoki deficyt i niemal zerowy wzrost to jedno. Drugie to polityka: przed wyborami prezydenckimi rośnie obawa, że zamiast oszczędności będą nowe obietnice. EBC ma narzędzie do interwencji na rynku obligacji, ale użyje go tylko wtedy, gdy uzna presję rynku za nieuzasadnioną i chaotyczną.

Tymczasem Jean-Luc Mélenchon, kandydat skrajnej lewicy z szansą na drugą turę, proponuje zmniejszyć deficyt w 2027 roku o dwadzieścia pięć miliardów euro dzięki wyższym podatkom od kapitału i najbogatszych. Wydatków ciąć nie chce, domaga się też umorzenia części długu w rękach EBC. Francuska niepewność dotyczy całej Europy: wpływa na euro i koszt kredytu dla firm, a pośrednio także na złotego i polskie obligacje.

---