---
Firmy i rządy na całym świecie łatają krytyczne luki w PHP [pe-ha-pe]. To język programowania, na którym działa prawie siedemdziesiąt procent stron internetowych. Twórcy PHP wydali w środę pilne poprawki i apelują o natychmiastową aktualizację. Luki dostały ocenę dziewięć w dziesięciopunktowej skali. Atakujący może przejąć serwer przez internet, bez hasła i bez konta.
Szczegóły luk wyszły na jaw, zanim poprawki były gotowe. Cloudflare podaje, że po ogłoszeniu prób ataku było najpierw dziesiątki tysięcy, po dwóch godzinach setki tysięcy, a teraz miliony. Dlatego serwisy wyłączano zapobiegawczo. W Japonii część usług zawiesiły bank Mitsubishi UFJ [mi-cu-BI-szi ju-ef-dżej], linie ANA, koleje i urząd podatkowy. We Francji zrobił to Orange, w Finlandii rządowe strony wyłączył państwowy Valtori [WAL-to-ri]. Korea Południowa podniosła poziom alarmu.
Luki tkwiły w kodzie latami. Wykryli je badacze z pomocą sztucznej inteligencji: firma Calif we współpracy z OpenAI i niezależnie od niej Wiz, należący do Google. Wiz zalicza je do najpoważniejszych w historii oprogramowania. Szef Microsoftu mówi, że nie widział czegoś takiego od bardzo dawna. Fiński Valtori ostrzega, że przywracanie usług może potrwać dni, a nawet tygodnie.
---
Rosja niezmiennie mocno atakuje Kijów. Według Ukrainy wystrzeliła co najmniej dwadzieścia jeden rakiet balistycznych w trzech falach. W atakach na kilkanaście obwodów zginęły dwie osoby, a trzydzieści cztery są ranne, w tym pięcioro dzieci. Ukraina odpowiedziała dronami.
Ataki trwają mimo nowej próby rozmów. Amerykański wysłannik spotkał się z Putinem w Petersburgu. Kreml deklaruje gotowość do rozmów w listopadzie, pierwszych od lutego. Źródło zbliżone do Kremla mówi Reutersowi, że amerykańska propozycja zakłada oddanie Rosji całego Donbasu w zamian za gwarancje bezpieczeństwa od NATO.
Wysłannik USA podziękował Putinowi za uwolnienie 74-ro letniego Amerykanina i nazwał Putina „humanitarnym" człowiekiem. Zełenski odpowiedział, że rosyjscy „humanitaryści" wystrzelili w Kijów mnóstwo rakiet, taki to humanitaryzm. Relacje Kijowa z Waszyngtonem pogorszyły się w tym miesiącu. Ukraina zarzuca Amerykanom wstrzymanie danych wywiadowczych i ograniczenie Starlinka. Wojna trwa cztery i pół roku.
---
Francja szykuje się na kolejny weekend protestów. Prezydent Macron zapowiada zakaz „nielegalnych" demonstracji. Te organizowane na przykład przez związki zawodowe będą dozwolone, ale mogą zostać skierowane na inne trasy, żeby chronić sklepy. W Lyonie zakazano wszystkich sobotnich zgromadzeń. W Paryżu sklepy zabijają witryny deskami, a Hermès [er-MES] wzmocnił ochronę swoich butików.
Tydzień temu Francja przeżyła jedne z najpoważniejszych zamieszek w miastach od lat. Macron obwinia skrajną lewicę i mówi o działaniach wywrotowych, których celem jest obalenie Republiki. W Limoges [li-MOŻ] zatrzymano dwie osoby za podpalenie ratusza. Na sobotę protesty zapowiadają studencki związek UNEF [u-NEF] i ruch żółtych kamizelek. Trzecia noc godziny policyjnej minęła bez poważnych incydentów.
Źródłem gniewu są wysokie rachunki za energię, napięte budżety domowe i coraz gorsze usługi publiczne. Politycy przerzucają się winą. Niepokój widać też na rynkach. Rentowność dziesięcioletnich francuskich obligacji po raz pierwszy od dawna jest wyższa niż amerykańskich. Inwestorzy chcą więc za pożyczanie Francji więcej niż za pożyczanie Stanom Zjednoczonym.
---
W Grecji protestują uczniowie, studenci i nauczyciele. Według policji w Atenach na ulice wyszło około dziesięciu tysięcy osób, demonstracje były się też w innych miastach. Ludzi żądają więcej pieniędzy na edukację, lepszych budynków i mniejszych klas. Studenci rozbili namioty, część nauczycieli i lekarzy przerwała pracę. Protesty były pokojowe.
Grecy wprost odwołują się do Francji. Pod parlamentem skandowali, że od Grecji po Francję chcą publicznej i darmowej edukacji. Chodzi też o pieniądze na życie. Przeciętna pensja to tysiąc pięćset euro, tyle samo co w dwa tysiące dziewiątym roku. Siła nabywcza Greków należy do najniższych w Unii, a wojna z Iranem podbiła ceny paliw. Młodych nie stać na mieszkania w miastach.
To presja na rząd premiera Kyriakosa Micotakisa [mi-co-TA-kis] przed wyborami w połowie dwa tysiące dwudziestego siódmego roku. Minister edukacji Sofia Zacharaki [za-cha-RA-ki] mówi, że słyszy postulaty. Wskazuje na ponad siedemset trzydzieści milionów euro na akademiki i remonty. Grecy wciąż pamiętają kryzys zadłużenia, gdy w zamian za międzynarodową pomoc cięto płace i wydatki na edukację.
---
Likwidatorzy chińskiego dewelopera Evergrande odzyskali dotąd 1% pieniędzy. Czyli 400 mln dolarów. Roszczenia wierzycieli to 46 mld miliardów. Evergrande był największym deweloperem w Chinach. Nie spłacił większości z około trzystu miliardów dolarów zobowiązań i stał się symbolem kryzysu na chińskim rynku nieruchomości.
Sąd w Hongkongu nakazał likwidację firmy. Założyciel firmy został w sierpniu skazany na dożywocie, a sąd nakazał konfiskatę jego majątku. Likwidatorzy sprzedają to, co da się sprzedać: samoloty, członkostwa w klubach i sztukę. Z kolekcji w siedzibie w Hongkongu poszło dziewięćdziesiąt sześć dzieł, między innymi Picassa, Moneta i Warhola.
Przyniosły dwadzieścia dziewięć milionów dolarów, mniej niż zapłacił za nie Evergrande. Na sprzedaż czeka prywatny odrzutowiec. Majątku spółek w Chinach kontynentalnych raczej nie da się odzyskać. Eksperci szacują, że likwidacja potrwa ponad dekadę.
---