---
W Stanach Zjednoczonych Demokraci przejęli obie izby Kongresu. Według prognoz Reutersa w Izbie Reprezentantów będą mieli co najmniej dwieście trzydzieści pięć mandatów, a w Senacie pięćdziesiąt cztery, z szansą na dwa kolejne. Wyborcy odrzucili też w kluczowych wyścigach kandydatów wskazanych przez Donalda Trumpa. Część Republikanów chce, żeby prezydent zmienił ludzi w Białym Domu oraz zakończył wojnę z Iranem i celną.
Trump nie pokazuje, że zamierza zmienić kurs. Mówi, że nie traktuje wyniku jako ciosu w siebie. 48h po wyborach zabrał dziennikarzy na budowę sali balowej w Białym Domu i stwierdził, że ten projekt go relaksuje. Tymczasem wysoki rangą urzędnik Białego Domu mówi anonimowo Reuterowi, że morale jest najniższe z możliwych. Według niego sondaże wewnętrzne już sześć tygodni przed wyborami ostrzegały przed porażką, a prezydent nie chciał zmienić polityki wobec Iranu.
Co teraz może Kongres? Demokraci będą mogli blokować ustawy Trumpa, prowadzić śledztwa i zatrzymywać jego nominacje. Sami jednak niewiele przeforsują. Większość ustaw potrzebuje w Senacie sześćdziesięciu głosów, więc także poparcia Republikanów. Żeby odrzucić weto prezydenta, trzeba sześćdziesięciu siedmiu senatorów i dwustu dziewięćdziesięciu członków Izby Reprezentantów. Na razie to poza zasięgiem Demokratów.
Dobrze widać to na przykładzie ceł. Demokraci chcieliby uchylić między innymi prawie stuletnie przepisy, na podstawie których Trump obłożył cłami towary z Kanady. Eksperci od handlu nie spodziewają się jednak szybkich zmian, bo Kongres przekazał prezydentowi w tej sprawie duże uprawnienia. Trump może nałożyć kolejne cła, między innymi na towary z Chin, Indii i Wietnamu. Demokraci skupią się więc na przesłuchaniach i kontroli.
Prezydent będzie teraz częściej rządził bez Kongresu. Według Reutersa Biały Dom od miesięcy przygotowuje decyzje wykonawcze dotyczące imigracji, ceł, mieszkań i wydatków federalnych. Nie ochronią one administracji przed śledztwami.
---
Na Ukrainie rośnie liczba ofiar rosyjskiego bombardowania punktu pomocy humanitarnej. Chodzi o wieś Komyszuwacha [ko-my-szu-WA-cha]. Zginęło co najmniej czterdzieści osób, a pięćdziesiąt dziewięć uznano za zaginione. Wśród zabitych są czterej policjanci i dwóch ratowników. Reuters pisze o jednym z najkrwawszych ataków na cywilów w tym roku.
Prezydent Zełenski mówi, że Rosjanie najpierw zrzucili bomby na podziemną szkołę, gdy ludzie przychodzili po pomoc. Potem uderzyli w schron. Policja informuje, że użyto między innymi trzytonowej bomby szybującej. Moskwa twierdzi, że celem były ukraińskie oddziały wojskowe i że zginęło do dwudziestu pięciu żołnierzy. Wieś leży siedemnaście kilometrów od najbliższych pozycji rosyjskich.
10 i 11 listopada Stany Zjednoczone mają posadzić przy jednym stole delegacje Ukrainy i Rosji w Abu Zabi. Zełenski patrzy też na Kongres. W wywiadzie dla niemieckiej telewizji ZDF [cet-de-ef] powiedział, że ma nadzieję, że po zwycięstwie Demokratów Ukraina dostanie większe wsparcie, a to wpłynie na Władimira Putina.
---
Europejska skrajna prawica zaczyna odsuwać się od Donalda Trumpa. Po wyborach w Ameryce jej liderzy winią za porażkę Republikanów przede wszystkim wojnę z Iranem i koszty życia. Większość z nich unika jednak bezpośredniej krytyki prezydenta. Jeszcze dwa lata temu wielu z nich świętowało jego zwycięstwo i podkreślało ideowe związki.
Jordan Bardella [żor-DAN bar-del-LA], lider francuskiego Zjednoczenia Narodowego, mówi o ciężkich skutkach amerykańskiej interwencji w Iranie, ale nie wymienia nazwiska Trumpa. Alice Weidel [A-lis WAJ-del] z niemieckiej AfD przypomina złamaną obietnicę rezygnacji z interwencji za granicą. Matteo Salvini wskazuje na wojny i drożyznę.
Analitycy z Eurasia Group oceniają, że związki z Trumpem mogą stać się dla tych partii obciążeniem wyborczym. Chcą one korzystać z idei trumpizmu, ale bez kosztów chaosu i problemów gospodarczych.
---
Rosyjski satelita wojskowy zbliżył się na mniej niż kilometr do zachodniego satelity komercyjnego. Chodzi o Kosmos 2612 i satelitę X 36 fińsko-polskiej firmy ICEYE [AJS-aj]. Firma dostarcza zdjęcia radarowe zachodnim rządom i armiom, także Ukrainie. Kieruje nią Polak Rafał Modrzewski.
Specjaliści oceniają to zdarzenie różnie. Greg Gillinger [GIL-in-dżer] z amerykańskiej firmy Integrity ISR mówi, że wygląda to na próbę ataku. Amerykański Departament Stanu twierdzi, że zachowanie satelity pasuje do działania broni na orbicie. Dowódca niemieckich sił kosmicznych, zaznacza, że sam manewr nie dowodzi przygotowań do ataku. Jego celu nie da się ustalić z publicznych danych.
Dwa bliźniacze rosyjskie satelity zmierzają teraz w stronę orbity kolejnego satelity tej firmy, X 37. Rosja wcześniej ostrzegała, że zachodnie satelity komercyjne pomagające Ukrainie mogą stać się celem odwetu. ICEYE zapewnia, że jej sieć jest odporna na zakłócenia. Stany Zjednoczone niedawno przyznały, że same mają broń na orbicie.
---
Bob Dylan spotkał się w Watykanie z papieżem Leonem. Prywatna audiencja odbyła się w papieskim gabinecie w Pałacu Apostolskim. Papież miał na sobie białą sutannę, a Dylan czarny płaszcz, czarne rękawiczki i czarną bluzę z kapturem.
Obaj pochodzą z amerykańskiego Środkowego Zachodu. Leon urodził się w Chicago, a Dylan w Duluth w stanie Minnesota. Watykańska gazeta napisała, że papież przyjął pana Roberta Allena Zimmermana, czyli użyła nazwiska, które muzyk otrzymał przy urodzeniu.
Leon to fan Dylana. W przedmowie do książki wydanej w lipcu zacytował jego antynuklearną piosenkę protestacyjną z 1963 roku, „Go Away You Bomb”. Biuro prasowe Watykanu nie skomentowało przebiegu rozmowy, więc jej treść pozostaje tajemnicą.
---